Wygrywasz? Każdego dnia!

Każdy z nas chciałby mieć kogoś, dla kogo jest ważny, kto wierzy w niego niezachwianie, nawet jak jest pod górkę. Kogoś, kto nie szuka dla siebie korzyści i interesu w znajomości z Tobą. Kogoś, kto jest cierpliwy, uważny i rozumiejący. - mówi Ania Wilczyńska, Dyrektor AKADEMII PRZYSZŁOŚCI. Jedynej AKADEMII, która dbając o rzeczy ważne, uczy wygrywać.


Powiedziałaś kiedyś, że człowiek jest dla Ciebie na pierwszym miejscu. Czy to było motywatorem, żeby studiować psychologię?
Myśl o studiowaniu psychologii pojawiła się w mojej głowie w drugiej klasie liceum i szybko przerodziła się w decyzję. Myślę, że nie do końca zdawałam sobie wtedy sprawę z tego, co oznacza być psychologiem, a na pewno nie wiedziałam, jak duże spektrum możliwości takie wykształcenie daje. Ale to, co mi przyświecało przy podejmowaniu decyzji, to właśnie drugi człowiek, któremu chciałam towarzyszyć w drodze do wnętrza siebie, w drodze do drugiego człowieka, w drodze do spełnienia. Zabawne było to, że kiedy kupowałam łóżko wybrałam styl freudowskiej kozetki – przyjaciele śmiali się, kiedy przychodzili do mnie w odwiedziny. Kładli się na „kozetce” i zaczynały się rozmowy o życiu.

A psychologia na co dzień? Pomaga, ułatwia rozumienie drugiego?
Odpowiem tak, jak odpowiadają psycholodzy na większość problemów: to zależy. Zwykle pomaga – rozpoznawać emocje, atrybucje, ambicje, pomaga rozmawiać z drugim człowiekiem, odróżniać interpretacje od faktów. Ale czasem zwyczajnie przeszkadza, bo człowiek zbytnio analizuje, za dużo widzi. Są też momenty humorystyczne, jak mylenie psychologa z jasnowidzem. Nie raz spotkałam się ze stwierdzeniem: przecież jesteś psychologiem, to powinnaś wiedzieć co czuję?!

Czego szukasz w życiu?
Harmonii. Uważam, że to proces, a nie stan. Nie można osiągnąć harmonii raz na zawsze. Nasze otoczenie i my sami dynamicznie się zmieniamy i system, jaki tworzymy jest w stałym ruchu. Dla mnie to naturalne, że dziś czegoś w moim życiu jest więcej, jutro więcej będzie czegoś innego. Uważam też, że harmonia, to nie stagnacja. Nie oznacza stałości, ugrzęźnięcia w status quo. Dla mnie poszukiwanie harmonii to wchodzenie w nowe, testowanie siebie, po to, by odkrywać to, co ważne i umieć łączyć rzeczy ważne w piękne i mądre systemy, które przynoszą dobre owoce. Słodki smak takich owoców to dla mnie harmonia.

Mówi się, że człowiek uczy się na błędach, czy miałaś takie momenty, kiedy pomyślałaś sobie: to była porządna lekcja, ale dzięki niej jestem o krok dalej?
Było wiele takich lekcji. Ale nigdy nie dałam się złamać. Czasem jakaś relacja okazywała się taką lekcją, czasem moje własne wady dawały mi popalić. W swoich wyborach jestem raczej rozważna i analizująca. Żyję zgodnie ze słowami mojego taty: żyj tak, abyś każdego dnia potrafiła spojrzeć sobie w lustro.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w relacji z drugim człowiekiem?
Uważność na drugą osobę. Nie cierpię, gdy ktoś kogoś ignoruje, nie liczy się z drugim, pomija, zupełnie jakby był ważniejszy od niego. Uważność oznacza, że ja wkładam wysiłek w to, by zobaczyć drugą osobę, by zobaczyć ją prawdziwie – nie w mojej własnej interpretacji, w tym, co mi się wydaje. W relacji z drugim ważne jest też coś, co następuje po uważności, czyli zrozumienie. Zrozumieć, nie znaczy współczuć, nie znaczy przytaknąć, nie znaczy też końca rozmowy. Zrozumieć, to podjąć decyzję, że chcę wejść na tyle, na ile mogę, w czyjeś buty, chcę dowiedzieć się, co ta osoba myśli i czuje. I dla mnie to decyzja woli, decyzja serca i rozumu jednocześnie.

A największe wyzwanie?
Chyba jednak zostanie Dyrektorem AKADEMII PRZYSZŁOŚCI w wieku 26 lat. Wielka odpowiedzialność, wielkie nadzieje i wielka satysfakcja z siebie i z ludzi. Wielokrotnie przekroczyłam siebie i dzięki temu jestem tu, gdzie jestem. A to dopiero początek.

Jak to jest być Dyrektorem?
Fantastycznie! Ludzie Cię szanują, czasem nawet kochają, masz nienormowany czas pracy i robisz rzeczy ważne. Oczywiście, są blaski i cienie. Jest odpowiedzialność za ludzi – ich pracę i rozwój, za wyniki, za pieniądze i tak dalej. Są wyzwania, są ciekawi ludzie, z którymi się spotykasz co dzień. Są też nieprzespane noce i stresy. Dołóż do tego moje zalety, które czasem stają się wadami – to że jestem bardzo ambitna, nie lubię odnosić porażek, zbyt troskliwa i perfekcyjna. To mix, który często nie ułatwia bycia dyrektorem. Dobrego dyrektora poznasz po tym, jakich ma ludzi, a ja mam ludzi, z którymi można konie kraść i z nimi zmieniamy świat dzieci i wolontariuszy. I właśnie to nadaje sens mojej pracy.

Pamiętam taką kampanię AKADEMII PRZYSZŁOSCI, w której m.in. Paweł Małaszyński mówił o osobie, która zmieniła jego życie. Masz taką osobę?
Moi rodzice są osobami, które ukształtowały fundament mojego dorosłego ja. Jestem im za to bardzo wdzięczna. Jest też ktoś, od kogo zaczęła się WIOSNA. To Ania Żaczek, moja pierwsza szefowa. To pod jej skrzydła trafiłam do AKADEMII jako wolontariusz, a potem to ona dostrzegła we mnie potencjał i zaprosiła do WIOSNY. Od niej się uczyłam i ona wierzyła we mnie nawet, kiedy ja przestawałam. Zawdzięczam jej bardzo wiele.

W AKADEMII najważniejszy dla dziecka jest Tutor, opowiesz coś więcej?
Każdy z nas chciałby mieć kogoś, dla kogo jest ważny, kto wierzy w niego niezachwianie, nawet jak jest pod górkę. Kogoś, kto nie szuka dla siebie korzyści i interesu w znajomości z Tobą. Kogoś, kto jest cierpliwy, uważny i rozumiejący. Takim kimś jest Tutor dla dziecka. Jest mentorem i przyjacielem. Razem uczą się, bawią, poznają świat mediów, biznesu, kultury. Każdy, kto nie miał takiej osoby w swoim życiu – natychmiast zrozumie jej wagę.

Historia dziecka, o której nie możesz zapomnieć?
To historia mojego męża i jego ucznia – Artura. Na początku chłopak rzucał książkami po ścianach, buntował się, albo milczał. Po roku Szymon usłyszał, że Artur nie chce innego wolontariusza. Chce jego. Cały czas mają kontakt ze sobą, byliśmy na jego 18-tych urodzinach niedawno. Radzi sobie w życiu – choć start w dorosłość miał bardzo ciężki, bez rodziców, bez nadziei.

Twoja definicja wygranej?
Przekroczenie siebie – zwycięstwo nad swoimi barierami, ograniczeniami, lękami. To zwycięstwo stanowi o tym, kim się stajemy. Jeśli wiem, kim jestem, to zadaję sobie pytanie, co mogę zrobić, by ten świat był lepszy i by ludzie byli lepsi. I to są zwycięstwa, które widać, nawet kiedy patrzymy z boku. Sukcesy dzieci w AKADEMII PRZYSZŁOŚCI to zwycięstwa tutorów. Łzy szczęścia rodzin w PACZCE, to zwycięstwa SuperW. Pierwsza praca osoby niepełnosprawnej to zwycięstwo zespołu Telekariery.

Czujesz, że wygrywasz?
Każdego dnia.
Copyright © 2007-2017