Prawie cztery tysiące świątecznych paczek

Świąteczna PACZKA na pierwszej stronie krakowskiej Gazety Wyborczej! Zobacz artykuł, który ukazał się w dniu po finale, 17 grudnia 2007 roku

Niedziela, godz. 12.20, ul. Łokietka 60 w Krakowie - parafia św. Jadwigi Królowej. W jednej z sal znajduje się magazyn Świątecznej Paczki. Tomek Płachna, świeżo upieczony absolwent inżynierii informatycznej i wolontariusz Stowarzyszenia "Wiosna" wynosi do auta trzy pokaźne kartony. Każdy z nich jest pięknie zapakowany w kolorowy papier z Mikołajem.

Paczki wiezie na ul. Krowoderskich Zuchów. Wciska klawisz domofonu. Otwiera mu 22-letni chłopak - Tomek. Chwilę potem do mieszkania wchodzi jego mama i dwie siostry. Patrzą z niedowierzaniem na paczki.

- To była prawda? - pyta 44-letnia Bogusława Rewers. Nie wierzyła, ale dała się namówić na zrobienie listy potrzeb: żywność, środki czystości, słodycze, buty dla 12-letniej Kamili i 10-letniej Magdy. W rubryce "inne" pani Bogusia wpisała: misiek dla Magdy, łyżwy dla Kamili, radio z odtwarzaczem CD. O takich rzeczach ich rodzina może tylko pomarzyć. Pensja pani Bogusi to zaledwie 1200 zł. Ale nikt tu się nie skarży. Dzieci są dumne z mamy, że tak sobie świetnie radzi. A mama jest dumna z dzieci, że się uczą i chcą być kimś.

Pierwszy karton: dwie torby, a w nich zimowe buty dla dziewczynek - całkiem nowe, z metkami i ciepłym futerkiem, dalej misiek z karteczką "Dla Madzi". Magda ściska go ze wszystkich sił. "Mamuś, zobacz, dostałam!". Chwilę potem głośno śmieje się Kamila. W ręku trzyma białe, całkiem nowiutkie łyżwy. Tuli je do siebie prawie tak mocno jak jej siostra misia. Dziewczynki patrzą na siebie i nie przestają się śmiać. Pudło drugie rozpakowuje pani Bogusia. Otwiera i stoi jak zaczarowana. Nic nie mówi, tylko kiwa głową z niedowierzaniem. W środku jest nowy odtwarzacz CD. - Pierwszy w moim życiu - nie kryje wzruszenia pani Bogusia. W jej domu nie ma nawet radia. Jak coś gra, to znaczy, że telewizor albo komórka Tomka. Pudło trzecie - największe. W środku: salami, konserwy, mnóstwo słodyczy, osobno środki czystości, kawa, herbata, Nutella, za którą przepadają dziewczynki...

- Pierwszy raz w życiu dostaliśmy coś od obcych ludzi. Na dodatek tyle rzeczy - mówi pani Bogusia, nie kryjąc już łez. - Proszę mi pomóc ich jakoś odnaleźć. Chcę podziękować. To ważne!

Takich reakcji w miniony weekend w samym Krakowie były setki. W całej Polsce prawie cztery tysiące. "W sobotę o godz. 22.53 ostatnia rodzina została wzięta z bazy. To oznacza, że wszystkie rodziny dostaną prezenty!!!" - cieszyła się Ewa Sobczyk, wiceprezes Stowarzyszenia "Wiosna". - W tych paczkach są nie tylko ciepłe buty, skarpetki, odtwarzacze mp3 czy pralki. Osobom, które je robiły, zależało na tym, aby rodziny poczuły się wyjątkowo, aby wiedziały, że ktoś o nich myśli i dobrze im życzy. Udało się! Teraz wypada mi tylko życzyć wszystkim wesołych świąt! - mówi Sobczyk.

Świąteczna Paczka

To już siódma edycja. Zaczęło się od 30 rodzin, w tym roku pomoc otrzymało już 3816 rodzin z całej Polski. Prezenty przygotowało dla nich blisko 20 tys. osób, w tym 227 z zagranicy. W akcję zaangażowało się 2 tys. wolontariuszy, którzy działali w 119 sztabach rozmieszczonych we wszystkich województwach w Polsce. Oprócz tego Paczka otworzyła swoje sztaby w Chicago (trzy) i w Moskwie (dwa). Najwięcej rodzin obdarowanych było w Małopolsce - 1278. Następna akcja za rok!

Patronami medialnymi akcji są: "Gazeta Wyborcza", "Teleexpress", RMF FM, "Chwila dla Ciebie", Medialine.
Małgorzata Wach
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Copyright © 2007-2008  •  Wykonanie: INVENTOR Multimedia