Tego się nie da policzyć
Mail od Dominiki, który przyszedł po finale Świątecznej Paczki 2006:
W Wieliczce przyjęliśmy 20 paczek co daje ok 100 pudeł, z tego już 13 rodzin cieszy się z paczki. Tyle statystyki. Chciałabym napisać o jednym darczyńcy, który wydzwaniał do mnie od kilku dni, ponieważ chciał osobiście zawieźć paczkę, razem ze swoją rodziną. Przyjechał ów darczyńca do naszego magazynu tuż przed zamknięciem i zakomunikował, że jest i chce jechać do rodziny i ktoś powinien go pilotować. Padło pytanie z mojej strony:
-Ile ma pan pudełek?
-Nie wiem.
-Ja muszę policzyć i zapisać na karcie magazynu.
-Tego się nie da policzyć.
-Wszystko się da , niech pan mówi serio.
- Nie da się policzyć.
Po krótkiej wymianie zdań wzięłam listę i udałam się darczyńcą do samochodu, aby zobaczyć, czy rzeczywiście nie da się policzyć (procedury to procedury). Pan otworzył spokojnie bagażnik i to, co zobaczyłam wystarczyło, nic nie liczyłam. Bagażnik był wypełniony po brzegi świątecznymi torebkami z prezentami. Nic więcej by się już nie zmieściło. Trójka dzieci siedząca na tylnym siedzeniu w wieku 2 lata,5 i 7 lat, w dłoniach prezenty dla dzieci, i dookoła różne kartony wypełnione smakołykami. Z przodu żona i wkoło niej pełno prezentów. Myślę, że w samochodzie ok 50- 70 toreb z zakupami, wszystko w najlepszym gatunku. Gdy zajechali do rodziny, wszyscy zaczęli rodzinnie wypakowywać rzeczy. My odjechaliśmy, gdy zostali zaproszeni do domu.
Nie chcieliśmy robić zdjęć, darczyńcy chcieli pozostać anonimowi. Powiedzieli tylko, że chcą dać swoim dzieciom lekcję miłości i pokory.
Wszyscy w magazynie byliśmy poruszeni tym wydarzeniem, wiemy, że warto robić takie akcje dla siebie i dla innych.
Pozdrawiam Dominika
