Wolontariusz, rodzina i darczyńca - Świąteczna PACZKA
Rafał - wolontariusz Świątecznej PACZKI opowiedział nam historię pewnej rodziny. Przypadek Rafała, rodziny, której udało się pomóc oraz darczyńcy, który zrobił paczkę pokazuje celowość naszej akcji.
Komu pomóc?
Odwiedzając tę rodzinę czułem, że muszę im pomóc, że wyjątkowo zasługują i potrzebują wsparcia. Siedziałem w kurtce, było tam zimno, zimniej niż na polu. Nie mogłem patrzeć, jak dzieci biegały boso po posadzce, to nawet nie była posadzka! - mówi Rafał kręcąc głową. Matka, chora na nerwicę, wyglądała na 25 lat starszą niż faktycznie jest, mówiła, żeby nie biegały, że się przeziębią, sprawiała wrażenie niespokojnej. Siedziałem poddenerwowany, w czapce i w szaliku, naprawdę było tam zimno.Najstarsza córka, nie wyszła do nas do pokoju, wstydziła się, z resztą wszyscy byli skrępowani. Mąż mówiąc o stanie domu tłumaczył, że nie ma pieniędzy, próbuje łatać dziury. Niestety jego choroba serca nie pozwala mu ani na podjęcie pracy, ani na zajęcie się domem. Utrzymują się z pomocy państwa, niepytani pokazali wykazy rent, świadczeń i niezapłacone rachunki. Dowiedziałem się o tej rodzinie od pedagoga młodszej córki. Najmłodsza z córek nie chodzi jeszcze do szkoły.
Darczyńców nigdy dość
Dom jest nieocieplany i podstawową potrzebą rodziny był grzejnik elektryczny, z którego zresztą najbardziej się cieszyli.
Bardzo się ucieszyłem, gdy okazało się, że aż dwie rodziny zrobiły dla nich paczkę. Jeden darczyńca zarejestrował się, drugi wysłał po prostu paczkę z kodem. Nie zastanawiałem się czy będzie czegoś za dużo. Nie było takiej opcji. W trakcie wypełniania ankiet, gdy pytałem o potrzeby rodzin, dziewczynki nie odzywały się. Mama żartowała, że zazwyczaj są głośne, pyskują, a teraz milczą jak zaklęte. Zorientowałem się także że brakuje wielu innych rzeczy, o które nie pytam z ankiety, brakowało sztućców, garnków, czajnika, żelazka.
Odezwał się do mnie darczyńca z prośbą o kontakt z rodziną. To taki złoty rączka z firmą budowlaną, zadeklarował pomoc w remoncie domu, w tym "łataniu dziur". Tak mnie to cieszy, szczególnie, że ta rodzina nie jest w ogóle roszczeniowa i wszystko przyjmują z wielką radością.
Paczkowe wspomnienia
Kiedy pytałem czego chcą córki, nie za bardzo mogłem uzyskać informację, jakby nie chciały mieć wymagań, prosić, marzyć o czymkolwiek. Dla najmłodszych dziewczynek w paczce znalazły się kucyki Pony i puzzle. Starsza do końca wywiadu nie wyszła do nas, przekazała tylko przez młodszą siostrę wiadomość, że bardzo przydałyby się jej spodnie. Po wyjściu z ich domu byłem zadowolony, szliśmy z koleżanką w ciszy. Cieszyłem się, że udało nam się do nich dotrzeć, że właśnie takich rodzin szukamy, które bardzo potrzebują pomocy. Tego samego dnia dodałem opis rodziny do bazy i udało się. To taka satysfakcja uczestniczyć w Świątecznej PACZCE i teraz mieć piękne wspomnienia. Wszyscy byli bardzo uradowani z PACZKI - ja, darczyńcy i rodzina.



