Asia Kłosowska (Newsletter WIOSNY, 24.X.2008)
Długo szukałam pomysłu na siebie. Miałam potrzebę ciągłych „restartów”. Pierwsze studia, dziekanka, wyjazd za granicę i dylemat – zostać czy wrócić. W końcu zdecydowałam się na powrót do Polski. Trzeba było zacząć od początku: praca, powrót na uczelnię, znajomi – wszystko nowe. Przypadkiem trafiłam na WIOSNĘ. Ten przypadek sprawił, że zostałam wolontariuszką. Jak się okazało ja i wolontariat pasowaliśmy do siebie ;)
Był to związek pełen satysfakcji, którego owocem jest moja praca w WIOŚNIE. Póki co, znalazłam swoją kotwicę. Poczucie, że robię coś wartościowego to właśnie ona.
Jak sama pisze, Asia zaczynała swoją przygodę z WIOSNĄ od wolontariatu. Jak to było? Przeczytaj!
Grudzień 2007, mroźne popołudnie a ja przemierzam Kazimierz w poszukiwaniu domu pani Gosi. Mijam swoją ulubioną knajpkę i oczami wyobraźni widzę się tam nie dalej niż za godzinę na gorącej czekoladzie ze znajomymi. Lubię klimat krakowskiego Kazimierza…
Jako wolontariuszka SZLACHETNEJ PACZKI mam za zadanie odwiedzić rodzinę pani Gosi, zorientować się jakie ma problemy, spisać najpilniejsze potrzeby, a potem ich listę wrzucić do internetowej bazy danych dla darczyńców. W końcu docieram na miejsce. Już na klatce czuję przenikliwy chłód. Na miejscu jest niewiele cieplej. Pani Gosia pośpiesznie proponuje mi herbatę, po chwili jednak wraca zmieszana i mówi, że niestety się skończyła… Zaczynamy rozmawiać. Pytam o najpilniejsze potrzeby. Kawa? Nie, nie – to za duży luksus, wystarczy herbata, cukier i trochę przypraw do pieczenia. Mój syn jest sparaliżowany, większość pieniędzy wydajemy na leki, te święta będą naprawdę skromne… - mówi pani Gosia półgłosem. Spisuję wszystko, żegnam się i wychodzę.
Wracam do domu tą samą drogą. Coś jednak chyba się zmieniło. Zaczynam uważniej przyglądać się mijanym kamienicom i coraz mocniej zdawać sobie z czegoś sprawę. Obok mojego świata istnieje drugi, całkiem inny. Cichy i ukryty gdzieś poza gwarem kawiarni. Zapominam o czekoladzie…
PACZKA zostawiła we mnie ślad. Ten ślad to świadomość tego, że istnieją ludzie, którzy cierpią w samotności. Nie krzyczą, jak bardzo jest im źle, bo już nie mają na to siły.
Wieczór, kiedy zastawiliśmy prezentami cały przedpokój w mieszkaniu pani Gosi, jej łzy i radość syna również pozostawiły ślad. Dowód na to, że małymi kroczkami można zmieniać rzeczywistość.
Joanna Kłosowska
Specjalista ds. PR
joanna.k@wiosna.org.pl
powrót



























