Kuba Guzik (Newsletter WIOSNY, 24.X.2008)
Z Kubą o wolontariacie rozmawia Asia Kłosowska.
- Kuba, angażujesz się jako wolontariusz w tak wiele działań, że w pierwszej chwili można mieć problem ze znalezieniem dla nich wspólnego mianownika. Jaka jest Twoja definicja wolontariatu?
- Kilka osób pytało mnie już o to, czym jest dla mnie wolontariat. Odpowiedź jest prosta: wolontariat jest siłą, która łączy. Której potrzebuję, żeby nie zgubić się w codzienności. Dzięki wolontariatowi poznałem kogoś, z kim nie bałbym się wskoczyć w ogień, kto swoim życiem inspiruje do dobra, jest dla mnie autorytetem. Wolontariat stwarza szanse, zmienia punkt widzenia. Mój pierwszy happening, pierwsza rozmowa i postanowienie – z takimi ludźmi chcę wiązać moje życie.
- Powiedz: w jakie Wiosenne działania angażowałeś się do tej pory?
- Zaczynałem właśnie od happeningu, w marcu 2004 roku. Z wielkim entuzjazmem, wtedy jeszcze niezdefiniowanym, z ciekawością i z pełnym zaufaniem w powodzenie – „To proste, nie ma problemu”, „Zrobimy to!” – podobno to usłyszeli ode mnie ludzie, których wtedy poznałem. Podobno, bo sam już tego nie pamiętam, tyle się od tej pory wydarzyło…
- Co się wydarzyło?
- W wolontariacie znalazłem miejsce na realizację moich pasji, z którymi związany byłem od dziecka – zacięcia artystycznego; miejsce dla mojej „drugiej twarzy”. Dziesięć lat na scenie, większej lub mniejszej, zostawiło we mnie jakąś tęsknotę, którą później, kiedy przyszedł czas na studia, staże, wyjazd za granicę na prawie dwa lata, mogłem zaspokoić właśnie w wolontariacie. Stąd kolejnych kilkanaście happeningów, w które na początku angażowałem się jako uczestnik, a później koordynator. Czasem pomysłodawca, a na pewno – entuzjasta. Tutaj naprawdę pojawia się szansa bycia kreatywnym, zrobienia czegoś, czego inni nigdy nie robili, bycia zdobywcą, czego chyba każdy mężczyzna potrzebuje, jakkolwiek szumnie by to nie brzmiało. Szansa dla szaleństwa, chociaż z pewną dozą rozsądku – w końcu wszystko powinno być, jak to mawiają wielkie umysły – spontanicznie zaplanowane. Spontanicznie zaplanowałem moją karierę wolontariusza – właśnie taką, jakiej potrzebowałem. Niektórzy powiedzieliby – „wolontariusza ad hoc”. Kiedy trzeba. Są momenty, kiedy wychodzę na scenę, na ulicę, na środek wielkiej sali pełnej ludzi, rozwożę paczki na święta i znów nim jestem. Wolontariuszem - kiedy trzeba.
- Czy wolontariat jest „trendy"? Jak wg Ciebie młodzi ludzie odbierają takie inicjatywy?
- Trendy wolontariat – to chyba jeszcze zbyt śmiało powiedziane, ale widać, że staje się on coraz ważniejszym elementem w życiu młodych ludzi. Mam akurat za sobą sporo doświadczeń we Francji, gdzie wolontariat jest wręcz wpisany w tok studiów. Stowarzyszenia mnożą się na potęgę, istnieje wiele możliwości zaangażowania i widać, że potencjał, który każdy z nas ma, można w świetny sposób wykorzystać. W Lyonie i Strasbourgu poznałem masę studentów, działających na rzecz organizacji lub poświęcających swój czas osobom prywatnym. Przez rok śpiewałem w afroamerykańskim chórze gospel, w którym połowa członków pochodziła z krajów afrykańskich. Ci ludzie, przez swoje zaangażowanie, pomagają stwarzać szansę rozwoju dla imigrantów z Afryki, którzy szukają dla siebie miejsca we Francji, raczej zamkniętej na obcokrajowców. Dorabiając jako ogrodnik u pewnej francuskiej profesorki, poznałem wielu jej znajomych, którzy po kilka lat pracowali wolontaryjnie na Czarnym Kontynencie, na rzecz rozwoju krajów trzeciego świata, zakładając później własne stowarzyszenie. Podobnie w Szwajcarii trafiłem na ludzi, którzy od dobrych dwudziestu lat działają wolontaryjnie i tą działalnością wręcz zarażają innych, co czuć już w pierwszym kontakcie z nimi. Wolontariat staje się przedmiotem dyskusji na forach instytucji międzynarodowych, w których udało mi się zrobić staże. Tak ONZ, jak i Rada Europy przy okazji dyskusji o dialogu międzykulturowym wymieniają wolontariat jako jeden z elementów budujących ten dialog. Wolontariat zdobywa więc popularność na coraz szerszą skalę.
- A w Polsce?
- Wracając do polskiej rzeczywistości, od kilku lat pracuję dla firmy, która dociera do młodych ludzi, tworząc środowisko trendsetterów i przeprowadzając badania marketingowe na wyselekcjonowanym gronie lanserów. To właśnie od nich zależy, czy dany produkt wejdzie na rynek, to oni oceniają, czy się przyjmie, czy ma szanse przetrwania i zdobycia popularności. Patrząc na coraz szerszą ofertę, jaką daje nam wolontariat, mogę śmiało powiedzieć, że ma szansę stać się trendy, właściwie już się staje – inaczej nikt nie zadałby mi tego pytania.
- Co według Ciebie można zyskać dzięki wolontariatowi?
- Zyskać można szersze pole widzenia. Jaśniejszy obraz rzeczywistości. Są rzeczy, których można doświadczyć tylko na własnej skórze. Przeżyć pewne sytuacje, doznać spotkania z drugim człowiekiem. Zyskać można zaufanie, na które trzeba dziś naprawdę ciężko pracować, pewność siebie i na koniec świadomość wartości swoich decyzji.
Rozmawiała Joanna Kłosowska



























