Maratończyk
Mikołaj Pawełczak jest studentem V roku budownictwa na Politechnice Krakowskiej. W AKADEMII PRZYSZŁOŚCI uczestniczy od lutego 2007. To urodzony maratończyk, w pewnych kręgach znany jako tutor Kuby Krupy (tego od pierwszej w życiu piątki z angielskiego). Mikołaj studiuje budowę mostów, więc też na mostach między ludźmi zna się po prostu profesjonalnie – a takie właśnie często rosną na filarach wolontariatu.
- Co Cię zmotywowało, żeby wejść do projektu AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI?
- Na drugim roku studiów dopadł mnie kryzys. Borykałem się z paroma problemami, które zaczęły mnie przytłaczać. Chciałem znaleźć jakąś odskocznię i tak pojawiła się myśl, żeby komuś pomóc. Zacząłem szukać w Internecie informacji na temat wolontariatu i tak trafiłem na Stowarzyszenia WIOSNA. Okazało się, że można pomóc dzieciom w nauce. Zacząłem pracować z Dawidem. Była to pomoc w matematyce. Nie było łatwo, chłopiec opuszczał zajęcia, nie przygotowywał się do spotkań. Żeby go zaciekawić, zacząłem zaglądać na amerykański serwis internetowy - dla nauczycieli matematyki w poszukiwaniu ciekawych pomysłów na lekcję. Chciałem zaciekawić Dawida przedmiotem, pamiętam jak liczyliśmy pole prostokąta sumując pasy trawy, którymi pokryta jest murawa boiska do piłki nożnej. Niestety Dawid zrezygnował ze spotkań 3 tygodnie przed końcem roku. Wtedy poproszono mnie, żebym pomógł w angielskim Kubie. Chłopiec był wtedy w 4 klasie i miał zagrożenie z języka.
- Udało się?
- Tak, to był nasz duży sukces. Od razu złapaliśmy dobry kontakt. Kuba szybko się podciągnął. Jego mama powiedziała później do mnie, że to cud, że udało się nam w tak krótkim czasie.
- Czy taka pomoc w nauce to ciężka praca?
- Nie ukrywam, że jak coś nie wychodzi, to człowiek to przeżywa, dojazdy też bywają czasochłonne przy krakowskich korkach. Jednak gdy widzę efekty, jak Kuba zdobywa coraz lepsze oceny i większą pewność siebie to wszystko inne schodzi na dalszy plan.
- Jaki był największy problem w waszej współpracy ?
- Kuba na początku uczył się wszystkiego na pamięć. Widać, że to u niego długa tendencja. Chciałem, żeby zaczął myśleć logicznie co, niestety rzadko jest praktykowane w naszych szkołach. Uczyłem go, jak to mówię” po technicznemu”. Tłumaczyłem co z czego wynika, zmuszałem do myślenia. Nie jest łatwo zmienić takie przyzwyczajenie ale wierzę w systematyczność. Konsekwentne powtarzanie pewnych ćwiczeń zaczyna dawać efekty.
- Co Cię przekonało do projektu AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI?
- AKADEMIA uświadomiła mi pewne rzeczy. Najbardziej dotknęło mnie to, że tylko przez to, że dziecko rodzi się w takiej a nie innej rodzinie, jest w zasadzie „stracone” juz na starcie. U mnie w domu było oczywiste, że skończę liceum, zdam maturę, pójdę na studia. Nasi podopieczni często nie mają tyle szczęścia. Trudności z nauką zaczynają się u nich już w szkole podstawowej i zostają sami ze swoimi problemami. WIOSNA wierzy w sukces tych dzieci. Poprzez pomoc w nauce - wolontariusze AKADEMII niejednokrotnie wydobywają z tych dzieci olbrzymi potencjał.
- Co Ci daje wolontariat?
- Jak pierwszy raz pojechałam na szkolenie dla wolontariuszy byli to dla mnie obcy ludzie. Nie sądziłem, że mogą tak dobrze przyjąć kogoś nowego. Nie wiedziałem też, że w dzisiejszym wyścigu szczurów jest jeszcze tyle osób, które kierują się w życiu takimi wartościami jak bezinteresowna pomoc słabszym, szczerość, wrażliwość na innych. Przez dwa lata studiów nie doznałem tylu fajnych emocji, co przez tych parę miesięcy, podczas pracy z wolontariuszami w AKADEMII.
- Czy trudno jest pogodzić naukę z wolontariatem?
- Trochę musiałem przeorganizować swój czas wolny ale zmobilizowało mnie to do większej systematyczności i choć nie ukrywam, że czasem są pewne trudności - póki co udaje mi się godzić jedno z drugim a nawet z trzecim – zacząłem biegać!
- No proszę, do tego jesteś zwolennikiem zdrowego trybu życia?
- Zacząłem biegać, by rozładować napięcie związane z nauką. Czułem, że puszczają mi nerwy. Bieganie okazało się świetnym antidotum na stres. Właściwie nie wyobrażam sobie już swojego dnia bez biegania. Jeśli tylko mogę, startuję w półmaratonach. Przekraczanie linii mety to niesamowite uczucie ogromnej satysfakcji, ale wymaga wielu przygotowań - jak wolontariat w AKADEMII.
- Co Cię zmotywowało, żeby wejść do projektu AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI?
- Na drugim roku studiów dopadł mnie kryzys. Borykałem się z paroma problemami, które zaczęły mnie przytłaczać. Chciałem znaleźć jakąś odskocznię i tak pojawiła się myśl, żeby komuś pomóc. Zacząłem szukać w Internecie informacji na temat wolontariatu i tak trafiłem na Stowarzyszenia WIOSNA. Okazało się, że można pomóc dzieciom w nauce. Zacząłem pracować z Dawidem. Była to pomoc w matematyce. Nie było łatwo, chłopiec opuszczał zajęcia, nie przygotowywał się do spotkań. Żeby go zaciekawić, zacząłem zaglądać na amerykański serwis internetowy - dla nauczycieli matematyki w poszukiwaniu ciekawych pomysłów na lekcję. Chciałem zaciekawić Dawida przedmiotem, pamiętam jak liczyliśmy pole prostokąta sumując pasy trawy, którymi pokryta jest murawa boiska do piłki nożnej. Niestety Dawid zrezygnował ze spotkań 3 tygodnie przed końcem roku. Wtedy poproszono mnie, żebym pomógł w angielskim Kubie. Chłopiec był wtedy w 4 klasie i miał zagrożenie z języka.
- Udało się?
- Tak, to był nasz duży sukces. Od razu złapaliśmy dobry kontakt. Kuba szybko się podciągnął. Jego mama powiedziała później do mnie, że to cud, że udało się nam w tak krótkim czasie.
- Czy taka pomoc w nauce to ciężka praca?
- Nie ukrywam, że jak coś nie wychodzi, to człowiek to przeżywa, dojazdy też bywają czasochłonne przy krakowskich korkach. Jednak gdy widzę efekty, jak Kuba zdobywa coraz lepsze oceny i większą pewność siebie to wszystko inne schodzi na dalszy plan.
- Jaki był największy problem w waszej współpracy ?
- Kuba na początku uczył się wszystkiego na pamięć. Widać, że to u niego długa tendencja. Chciałem, żeby zaczął myśleć logicznie co, niestety rzadko jest praktykowane w naszych szkołach. Uczyłem go, jak to mówię” po technicznemu”. Tłumaczyłem co z czego wynika, zmuszałem do myślenia. Nie jest łatwo zmienić takie przyzwyczajenie ale wierzę w systematyczność. Konsekwentne powtarzanie pewnych ćwiczeń zaczyna dawać efekty.
- Co Cię przekonało do projektu AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI?
- AKADEMIA uświadomiła mi pewne rzeczy. Najbardziej dotknęło mnie to, że tylko przez to, że dziecko rodzi się w takiej a nie innej rodzinie, jest w zasadzie „stracone” juz na starcie. U mnie w domu było oczywiste, że skończę liceum, zdam maturę, pójdę na studia. Nasi podopieczni często nie mają tyle szczęścia. Trudności z nauką zaczynają się u nich już w szkole podstawowej i zostają sami ze swoimi problemami. WIOSNA wierzy w sukces tych dzieci. Poprzez pomoc w nauce - wolontariusze AKADEMII niejednokrotnie wydobywają z tych dzieci olbrzymi potencjał.
- Co Ci daje wolontariat?
- Jak pierwszy raz pojechałam na szkolenie dla wolontariuszy byli to dla mnie obcy ludzie. Nie sądziłem, że mogą tak dobrze przyjąć kogoś nowego. Nie wiedziałem też, że w dzisiejszym wyścigu szczurów jest jeszcze tyle osób, które kierują się w życiu takimi wartościami jak bezinteresowna pomoc słabszym, szczerość, wrażliwość na innych. Przez dwa lata studiów nie doznałem tylu fajnych emocji, co przez tych parę miesięcy, podczas pracy z wolontariuszami w AKADEMII.
- Czy trudno jest pogodzić naukę z wolontariatem?
- Trochę musiałem przeorganizować swój czas wolny ale zmobilizowało mnie to do większej systematyczności i choć nie ukrywam, że czasem są pewne trudności - póki co udaje mi się godzić jedno z drugim a nawet z trzecim – zacząłem biegać!
- No proszę, do tego jesteś zwolennikiem zdrowego trybu życia?
- Zacząłem biegać, by rozładować napięcie związane z nauką. Czułem, że puszczają mi nerwy. Bieganie okazało się świetnym antidotum na stres. Właściwie nie wyobrażam sobie już swojego dnia bez biegania. Jeśli tylko mogę, startuję w półmaratonach. Przekraczanie linii mety to niesamowite uczucie ogromnej satysfakcji, ale wymaga wielu przygotowań - jak wolontariat w AKADEMII.
- Zatem życzę powodzenia w kolejnych biegach ulicznych i dziękuje za rozmowę.
Rozmawiała Joanna Kłosowska
<< Powrót



























