Kuba Krupa Neverland Story
UWAGA! Sukces! Kuba Krupa - uczeń Akademii Przyszłości urodzony 27 kwietnia 1996 - dostał pierwszą piątkę z angielskiego. Tego dnia w klasie było pięć piątek i jedna szóstka. Dzięki WIOŚNIE Kuba ma swojego tutora, który pomaga mu w nauce. Obaj wykonali dobrą robotę. Nazywam się Aneta i miałam przyjemność zjeść z Kubą ciastko w cukierni pod biurem WIOSNY na Starowiślnej w Krakowie. Można powiedzieć, że było to dla mnie najbardziej przełomowe ciastko w życiu.
Spotkanie z Kubą to jak przejście furtki tajemniczego ogrodu.Spędziłam godzinę w świecie wyobraźni 12-latka. Zapraszam Was do tej historii.
Neverland Story.
Kuba ma trzy młodsze siostry, wszystkie trochę mu przeszkadzają w nauce w domu, ale bardzo je lubi. Najmłodsza, dwuletnia Julia, gra już na komputerze. Oprócz trzech młodszych ma też jedną starszą siostrę, która uczy się w zawodówce. Kuba mówi, że on sam pójdzie na studia – chciałby zostać prawnikiem. Wie, że będzie się jeszcze musiał długo uczyć, ale później inni będą się uczyć od niego.
Narysuję dla Pani Rycerza na kaczce, bo nie umiem rysować koni.
Najbardziej lubi historię, bardzo dobry jest też z plastyki; uwielbia rysować rycerzy. Motyw rycerza często występuje w jego życiu: chce być szlachetny jak rycerz, walczyć jak samuraj, "mieć mięśnie". Za dziesięć lat będzie nosił czarną koszulkę z czerwono-żółtym smokiem. Jego największym marzeniem jest spełnienie marzeń mamy, która chciałaby być policjantką, taką od zadań specjalnych jak z serialu i zarabiać dużo pieniędzy. Póki co mama zajmuje się domem, młodszymi siostrami i pomaga pewnej chorej pani. Kuba codziennie wynosi śmieci i stara się być grzeczny; gdy widzi, jak mama odkurza, a jest zmęczona, chętnie jej pomaga.
Jest taki chłopak, który nas nie lubi, strzela do nas z procy.
Kuba ma bazę o nazwę uchicha ("Czytać z japońskiego - poprawia mnie - „ucicha!”). Tata kolegi zbudował im dom na drzewie, w którym spędzają czas po szkole. Lubią się tam bawić, ale też odrabiać lekcje. W domu zresztą trudniej się skoncentrować - siostry bywają absorbujące. Dlatego Kuba się cieszy, że jest uczniem Akademii Przyszłości. Bardzo lubi też swojego tutora Mikołaja, którego nazywa mentorem, a przede wszystkim przyjacielem. Mówi:
- Czasem pomaga mi też z moimi problemami. Kiedyś poradził, bym nie reagował na zaczepki chłopaka z klasy i… zadziałało. Lubię z nim spędzać czas, myślę, że po feriach będziemy się też uczyć matematyki.
Nie lubię czekolady, bo psuje zęby.
"Do szóstki to jeszcze mi trochę brakuje, ale będę się uczył". Obiecałam kolejny deser za szóstkę! Patrząc na smakołyki z gabloty powiedział, że ktoś odgapił pomysł mamy na sernik - ona też ozdabia go brzoskwiniami. Kupiliśmy dla mamy Kuby serduszko z czekolady. Sam Kuba nie lubi czekolady; psują się od niej zęby. Najbardziej lubi włoską pizzę, w tym samym zdaniu dodaje: "Interesuję się starożytnym Rzymem". Lubi też pierogi.
We wszystko można strzelać, tylko nie w piętę. Ponoć każdy ma taką piętę.
Zna greckie mity i ciekawi go grecka kultura; opowiadał mi o pięcie Achillesa. Żaden gracki bohater nie dorówna jednak samurajom. Japonia to najbardziej interesujący kraj dla 12-letniego Kuby. Ciekawie opowiada mi o walkach na drewniane miecze i skokach po drzewach, nocnych podchodach i różnych takich chłopackich sprawach.
Mieliśmy mówić o szkole i angielskim, ale było tyle innych spraw, a Kuba jest tak rozmownym, otwartym chłopcem, że nie mogliśmy przerwać naszej wycieczki po Nibylandi. Tylko między słowami wyłapałam dumę i radość z tej wielkiej-jedynej piątki, która - mam nadzieję - zacznie dobrą passę w klasowym dzienniku.
Mikołaj:
(…) widzę ogrom pracy, jaki cały czas trzeba wkładać w tego małego człowieka, żeby powoli zaczął - nie wyszedł, ale zaczął wychodzić na prostą, na równi z innymi. Wydaje mi się, że na razie stoimy, ale wierzę, że systematyczność jednak poskutkuje. To tak jak w maratonie. Wyobrażasz sobie
(…) Mimo tego poziomu, którego teraz nie możemy przeskoczyć, może ważniejsze jest to jak do niego
dochodzimy. Kuba stał się aktywny, zgłasza się na zajęciach i przede wszystkim chce! Bo jak się chce to przecież wszystko można. I tu jest sedno sprawy.
A jednak Kuba przeskoczył! Kilka dni temu dowiedziałem się, że chłopiec dostał ze sprawdzianu z angielskiego piątkę – pierwszą w swoim życiu.
Mikołaj (Politechnika Krakowska, 3 rok budownictwa)



