Robię niesamowite rzeczy

- Jak byłem w klasie maturalnej to kumpel powiedział mi, że PR to jest coś takiego, że wychodzisz na środek klasy, u pani od historii i pomimo tego, że jesteś nieprzygotowany, to opowiadasz tak, że dostajesz dobrą ocenę. Jemu się udawało, a mnie strasznie kręciło poznanie, na czym to polega! – opowiada Jakub Marczyński, Dyrektor Kreatywny Stowarzyszenia WIOSNA, który został Dyrektorem Marketingu Roku!

Największe wyzwanie?

Zdecydowanie – Real Madryt!

Opowiesz coś więcej?

Jerzy Dudek zgodził się przygotować paczkę i wystąpić w spocie. I na wszystko mieliśmy tylko jeden dzień. Na produkcję to bardzo mało czasu. Przyjechaliśmy do Madrytu w czwartek. Plan był taki: w czwartek przygotowujemy teren, a w piątek kręcimy i tego samego dnia wracamy do Krakowa. Plany się pozmieniały niezależnie od nas. W czwartek do północy szukaliśmy boiska, na którym moglibyśmy kręcić. To była najcięższa noc w moim życiu, bo pomimo pomocy z różnych stron – nie znaleźliśmy odpowiedniego miejsca. W piątek rano kompletnie zdesperowani, wykręciliśmy numer do Jerzego. Ten w przerwie treningu powiedział, żebyśmy wpadali do nich na boisko ćwiczeniowe – na Valdebebas! To jest taka mekka kibiców Realu. Jurek wtedy przeszedł samego siebie. Przecież, żeby tam wjechać jednym samochodem, trzeba było starać się o przepustki z kilkudniowym wyprzedzeniem, a my wpakowaliśmy się w 30 osób! Na boisko, na którym codziennie Jerzy, Ronaldo, Casilias i inni ćwiczą po kilka godzin. To było jak jakaś thriller z bajecznym happyendem. No i spot ostatecznie wyszedł fachowo.

A jak miałeś 10 lat to wiedziałeś, że będziesz zajmował się tak niesamowitymi rzeczami?

Nie pamiętam, ale jak byłem w klasie maturalnej to zainteresowałem się czymś takim jak PR. Wtedy kumpel powiedział mi, że PR to jest coś takiego, że wychodzę na środek klasy u pani od historii i jestem nieprzygotowany, ale opowiadam tak, że dostaję pozytywną ocenę. Jemu się udawało, a mnie strasznie kręciło poznanie, na czym to polega. Chciałem się dowiedzieć, jak opowiadać, żeby inni chcieli słuchać.

Czy dzisiaj ta definicja PR-u jest dla Ciebie aktualna?

Dzisiaj wiem, że pani od historii i pani od polskiego sprawiały, że czułem się bardzo małym człowiekiem. Na każdej lekcji uświadamiałem sobie, jak mało wiem, a jak przychodziłem do odpowiedzi na środku sali to strach przed niewiedzą mnie paraliżował. Dla mnie PR to przede wszystkim odwaga do posiadania własnego zdania i odwaga do jego formułowania wśród innych osób. PR to też prawdziwe i szczere relacje z ludźmi budowane na prawdzie i szacunku do partnera, który coś dla Ciebie znaczy. Ale żeby to wychodziło – to, co przekazujesz, musi być prawdziwe i musisz w to wierzyć. Bo PR bez prawdy to po prostu hochsztaplerstwo.

A jak czuje się zwycięzca, jak się czuje Dyrektor Marketingu Roku?

Przede wszystkim czuję, że to nie tylko moje zwycięstwo. To nagroda dla zespołu, z którym codziennie robię niezwykłe rzeczy. Dzisiaj my wygraliśmy po to, żeby w dalszym ciągu pomagać wygrywać innym ludziom. Zarówno w SZLACHETNEJ PACZCE, jak i w AKADEMII PRZYSZŁOŚCI chodzi o to, żeby ludzie wygrywali.

Żeby wygrywali nagrody?

Żeby wygrywali w życiu! O tym staramy się opowiadać naszymi markami od 2009 roku. Wtedy zaprosiliśmy do Paczki Jerzego Dudka, za którym dołączył Real Madryt, potem pojawili się inni wspaniali sportowcy: Agnieszka Radwańska, olimpijczycy, siatkarze, szczypiorniści, piłkarze… Czuję, że to jest trochę tak, że oni wraz z zaangażowaniem się w projekt dzielą się z Paczkę swoim duchem zwycięstwa. I może właśnie dlatego dla nas nie ma spraw przegranych. Zawsze walczymy do końca. Myślimy, analizujemy, próbujemy – i wychodzi tak, że wygrywamy nie tylko w życiu, w biurze, ale i w projekcie.

Jak to się przekłada na Wasze projekty?

Wygrywamy tym, że pomoc z pozoru charytatywna, staje się czymś znacznie większym. Paczka i Akademia sprawiają, że ludzie wstają z kolan i już wyprostowani biorą odpowiedzialność za swoje życie. I nie mam na myśli tylko potrzebujących rodzin, czy dzieciaków. Ten projekt wpływa na każdą osobę, która się angażuje. Wolontariusze czasem po raz pierwszy w życiu spotykają się z biedą, darczyńcy przygotowują pomoc średnio razem z 17 osobami. Powiedz mi, co dzisiaj ludzie robią razem, jak często Polacy się jednoczą? W Paczce właśnie to się dzieje! To jest magia…

Odbierając nagrodę Grand Prix Dyrektora Marketingu Roku wszedłeś na scenę trzymając korki Roberta Lewandowskiego, po co?

Tak, faktycznie towarzyszyły mi wtedy buty Roberta z poprzedniego sezonu. Sezonu, w którym Robert zagrał 54 mecze i strzelił 37 goli. Zależało mi na tym, aby większość ludzi tam zebranych doświadczyła tego, że w Paczce chodzi o zwyciężanie. Mam też taką refleksję, że nawet najlepszy strzelec, bez wspaniałej ekipy sam nie jest w stanie wygrać meczu. Potrzebna jest zgrana, kompletna drużyna, odpowiedni zespół ludzi, którzy mają wspólny cel. W czasie mojego wystąpienia zachęciłem marketerów, żeby przyłączyli się do Drużyny WIOSNY. Bili brawo. Chyba są chętni.

Co powiedziałbyś młodym ludziom, którzy chcą być na Twoim miejscu?

Dla mnie najważniejszym pytaniem zawsze jest to, co sprawia, że jesteś szczęśliwy? Bo tu nie chodzi o funkcje, jaką sprawujesz, czy ile pieniędzy zarabiasz. Chodzi o to, żeby robić to, co się kocha. Bo ja po prostu kocham to, co robię. Zatem szukajmy tego, co sprawia nam przyjemność i specjalizujmy się w tym, żeby robić to jak najlepiej.

Kiedy dowiedziałeś się, co chcesz robić w życiu?

Udzielałem się na studiach w promowaniu uczelni. I okazało się, że przebywanie z ludźmi i przekonywanie ich do czegoś, do czego sam jestem przekonany sprawia mi przyjemność. Potem wyjechałem na Uniwersytet Boloński, gdzie studiowałem etykę rynku. Tam zachwycił mnie CSR, ale w wymiarze profesjonalnym, nie tym naszym – polsko-chałupniczym. Wróciłem do Polski i skończyłem prestiżowy kierunek, po którym można zarabiać spore pieniądze. Moi znajomi ze studiów zazwyczaj mieszkają w Warszawie i właśnie tym się zajmują. A ja od 2004 łącze radość spotykania się z ludźmi i udzielam się w kampaniach społecznych i jestem spełniony! Kręcą mnie sprawy, które przynoszą społeczny efekt. A dodatkowo od 2010 razem z przyjacielem współtworzę agencję, w której skuteczne kampanie prowadzimy dla biznesu. Dziś codziennie robię to, co kocham. Łącze ludzi, którzy razem chcą robić niesamowite rzeczy!

Wiesz jakie pytanie słyszą przyszli Koordynatorzy Regionalni SZLACHETNEJ PACZKI na rekrutacji?

Nie…

Po co żyjesz. Kuba, powiesz mi, po co żyjesz?

Żyję po to, żeby ludziom było łatwiej błyszczeć. Mam wrażenie, że każdy z nas niesie światło. Problem jest tylko taki, że każdy żyje w swoim świecie. Większość ludzi patrzy na siebie krytycznie, tak jakby chcieli na siłę pozostać w cieniu. Mam wrażenie, że urodziłem się po to, by wskazywać ludziom, gdzie świecą, tak niegrzecznie wytykać palcem. A później podkręcać to światło do takiego poziomu, żeby błyszczało.



Copyright © 2007-2017