Człowiek WIOSNY

Czasami mówią: nie należy dawać ryby, ale wędkę. A ja dopowiem: jeśli ktoś dostanie wędkę, ale nie ma mentalności wędkarza, to zaraz ją sprzeda i kupi ryby. Jeżeli ktoś ma mentalność wędkarza, to poszuka sobie kija i zacznie łowić. Wszystko siedzi w naszej głowie. Jeśli zdobędziemy mentalność wędkarza, to zawsze poradzimy sobie w życiu…

Człowiek WIOSNY

U podstaw mojego działania jest wizja człowieka. Nie ukrywam, zbudowana jest na analizie Ewangelii i moim życiu duchowym. Trzydzieści lat po moim nawróceniu i dwadzieścia lat od momentu otrzymania święceń kapłańskich, chciałbym się nią podzielić…

Jestem przekonany, że ta wizja człowieka leży u podstaw wszelkich zmian na lepsze, które dokonują się w ludziach dzięki działaniu Stowarzyszenia WIOSNA.

Stać się rodzicem samego siebie

Przez swoje decyzje człowiek staje się rodzicem samego siebie. Często uważamy, że jesteśmy z góry zaprogramowani: przez miejsce, w którym się urodziliśmy, przez rodzinę, nasze ciało i zdolności; przez otaczający nas świat. Porównujemy się z innymi i żałujemy, że nie mamy takich możliwości jak oni. A tak naprawdę, to kim jesteśmy, zależy od nas.

Jesteśmy uwarunkowani. Jesteśmy jacyś. Ale możemy to, kim jesteśmy, rozwijać. To nasze decyzje tworzą nas. Nie historia pisze nasze życie, ale naszymi decyzjami piszemy własną historię i historię świata.

Możemy stać się rodzicami samych siebie. Uważam, że każdy może stać się Kimś. Wszystko jest w naszych rękach.

Wyzwanie miarą człowieka

Nie jesteśmy tacy, jak o sobie myślimy - dobrze czy źle. Nie jesteśmy tacy, jak myślą o nas inni. Naszą miarą są wyzwania, które podejmujemy. Nie wystarczą jednak dobre chęci. Tworzą nas tylko te wyzwania, które podjęliśmy i wygraliśmy.

Kiedy wchodzę na górę, góra się nie zmienia. Ja się zmieniam. Wygrane wyzwanie zmienia nas. Tworzy format człowieka. Naszą wielkość możemy zmierzyć wyzwaniami, które skutecznie podejmowaliśmy.

Każda wygrana sprawia, że w podobnej sytuacji też sobie poradzę i pozwala podejmować następne wyzwania. Dlatego wierzę, że wielcy ludzie to nie ci, którzy się dobrze urodzili albo się dorobili. To ci, którzy są wielkiego formatu.

Mentalność wędkarza

Czasami mówią: nie należy dawać ryby, ale wędkę. A ja dopowiem: jeśli ktoś dostanie wędkę, ale nie ma mentalności wędkarza, to zaraz ją sprzeda i kupi ryby.

Jeżeli ktoś ma mentalność wędkarza, to poszuka sobie kija i zacznie łowić. Wszystko siedzi w naszej głowie. Jeśli zdobędziemy mentalność wędkarza, to zawsze poradzimy sobie w życiu.

Poznacie po owocach

Powiem po prostu językiem Ewangelii: nie będziemy zbawieni według dobrych chęci, ani według dobrych uczynków. Będziemy zbawieni dzięki dobrym owocom.

To zupełnie tak samo jak przy wychowywaniu dzieci: nie ocenia się wychowania po dobrych chęciach i staraniach; ani po tym, ile dla dzieci zrobili dorośli. Jedynym miernikiem jest dobry owoc: dzieci zostały dobrze wychowane i każdy to widzi. Chciałem dobrze, a wyszło jak zwykle – taka sytuacja jest absolutnym zaprzeczeniem dobrych owoców. Droga dobrych owoców jest jak ścieżka przez bagno: po jednej stronie dobre chęci, po drugiej dużo pracy. Można w jednym i w drugim ugrzęznąć.

W życiu należy kierować się jedynie dobrymi owocami.

Miłość wzajemna

Jeśli miłość to tylko miłość wzajemna. Bowiem nie sztuką jest kochać. Sztuką jest tak kochać, że ten, którego kocham, też potrafił kochać. Miłość często demoralizuje. Jak w przypadku rodziców, którzy przecież bardzo kochają swoje dzieci. Prawdziwa miłość przynosi też dobre owoce. Prawdziwa miłość tak się angażuje, że ten, którego dotyczy, dzięki niej też potrafi kochać. Miłość wzajemna nie koncentruje się na dawaniu, ani na poświęcaniu się, ani na przyjemności kochania. Ma w sobie to wszystko. Dla miłości wzajemnej drogą są dobre owoce. Ten, którego kocham, też potrafi kochać.

Najwyższa forma pomagania

Jest taki parametr: im więcej pomagam, tym więcej jest potrzebujących. To bardzo prosty wskaźnik demoralizacji. Myślę, że właśnie dlatego wielu ludzi boi się pomagać innym. Słusznie przypuszczają, że ich pomoc sprowadzi na nich jeszcze więcej nieszczęść różnych ludzi. Warto pomagać jedynie w najwyższej formie, która polega na tym, że: TAK POMAGAM, ŻE TEN KTÓREMU POMAGAM, RADZI SOBIE W ŻYCIU.

Złem jest uzależnianie ludzi od pomocy, pozbawianie ich inicjatywy. Złem jest również usuwanie przeszkód życiowych. Należy pomagać ludziom w usamodzielnianiu się, w kreatywności i odwadze pokonywania przeszkód.

Największym motywatorem w pracy jest jej sensowność. Pozbawiając ludzi pracy, wyręczając ich w życiowych wyzwaniach, pozbawiamy ich też sensu i radości życia. Poza tym, jesteśmy zbawieni dzięki dobrym owocom. Ktoś, kto tylko przyjmuje pomoc, ale nic od siebie nie daje, pozbawia się dobrych owoców i zostanie… potępiony.

Wiem, kim jestem, nie wiem, kim mogę się stać

Taki jestem – rozbrajająco wyznaje wielu ludzi. Tymczasem to, kim jesteśmy, jest tylko punktem wyjścia. Jesteśmy stworzeni do zmiany. Od dziecka aż po starość podlegamy nieustannym zmianom. Zmiana jest czymś naturalnym. Możemy sprzeciwiać się zmianom. Wtedy cofamy się, degradujemy. Możemy też wziąć sprawy w swoje ręce. Podjąć ryzyko zmian. Możemy wyjść w nieznane i sprawdzić, kim naprawdę jesteśmy. Podróżując w przyszłość, podejmujemy wyzwania, które naturalnie nas zmieniają. Pozwalają stopniowo stawać się kimś.

Mijający czas, wypełniony ryzykiem i podejmowaniem wyzwań, może być okazją do odkrywania niesamowitego potencjału, który nosimy w sobie. Każdego dnia możemy stać się kimś zaskakującym dla siebie i dla innych. Bo wiemy, kim jesteśmy. Ale nie wiemy, kim możemy się stać!

Miłość odkrywa to, co w człowieku najpiękniejszego

Możemy wiele uczynić dla innych ludzi. Najbardziej jednak pokochamy ich wtedy, gdy odkryjemy w nich to, co mają najpiękniejszego. Jeśli coś im damy, będą otoczeni podarunkami. Jeśli odkryjemy w nich to, co mają najpiękniejszego, będą mogli to rozwijać. Sami będą mogli stawać się kimś. Nawet najfajniejsze prezenty kiedyś się zużyją. Jeśli człowiek stanie się piękny, nikt nie będzie mógł mu tego odebrać. Gdybym dzisiaj miałbym powiedzieć, kiedy najbardziej pomagam, to od razu odpowiem: gdy koncentruję się na poznaniu drugiego człowieka i odkrywaniu jego piękna. Kiedy on to zobaczy w moich oczach, kiedy zobaczy zachwyt, nigdy już tego nie zapomni. Ten akt odkrywania piękna, przypomina mi los ziarna, które potrzebuje WIOSNY, by ukorzenić się i stać się prawdziwą rośliną.

To właśnie dlatego, im dłużej pomagam, tym więcej wokół mnie jest ludzi, którzy świetnie radzą sobie w życiu.

Miłość mierzy się zmianą dla innych

Pierwszym przejawem miłości jest otwartość. Nawet natura, gdy jesteśmy zakochani, rozszerza nasze źrenice i właśnie po tym można ją poznać. Otwartość jest gotowością przyjęcia do siebie drugiego człowieka. Najpierw ten drugi mnie interesuje. Zbieram o nim informacje. Zachęcony moją otwartością, sam otworzy się na mnie i pozwoli mi odkryć swoje tajemnice. Ten moment nazywamy zaufaniem. Zaufanie jest kluczem do budowania relacji. Jest fundamentem miłości. Zaufanie zobowiązuje. Jeśli bowiem poznam tajemnice drugiego człowieka, to on oczekuje, że będę go inaczej traktował.

Przecież go znam, przecież dał się poznać. Każde prawdziwe poznanie wprowadza do mojego życia świat innych, świat drugiego człowieka. Otwartość zezwala na to, aby te dwa światy spotkały się we mnie, zmieszały i stworzyły syntezę.

Człowiek, który kocha, nosi w sobie dwa światy. Nosi w sobie wiele światów. Człowiek, który kocha, naturalnie się zmienia. Zmienia się dla innych. To jest jedyny pewny miernik zakochania. Nie słowa, nie obietnice. Zmiana dla drugiego.

Dla mnie to jest bardzo fajne. Bo oznacza to, że jeżeli kocham, jeżeli pomagam, to dzięki temu przyjmuję do siebie coraz to nowe światy. I mogę się zmieniać. Mogę się stawać coraz fajniejszy. No i nie nudzę się ze sobą.

Przy tej okazji dziękuję wszystkim, których spotkałem i których noszę w sobie. Dzięki Wam jestem właśnie taki. Jaki? W naporze rozwoju. Mam pięćdziesiąt lat, a każdego dnia wydaje mi się, że wszystko zaczynam od nowa.

Miłość to spotkanie dwóch żywiołów

To jedno z moich ostatnich odkryć. Przez jakiś czas wydawało mi się, że można życie uporządkować. Ale okazało się, że życie jest kapryśne, jak pogoda. Dzisiaj postrzegam człowieka jako mieszankę żywiołów: ciała, które żyje swoim życiem, myśli wiecznie nieuczesanych, pragnień nieogarniętych, pożądań, które uwielbiają w nas dominować.

W tym wszystkim jest jeszcze wolność. I właśnie tak, spotykam drugiego człowieka, który jest dokładnie takim samym żywiołem. A każde prawdziwe spotkanie przypomina reakcję jądrową: jest żywiołem żywiołów. Nigdy nie można przewidzieć wyniku spotkania. I to jest właśnie piękne w życiu. Wiem, jak jest, ale za chwilę wszystko może się zmienić. Ten, kto kocha, nigdy nie będzie się nudził. Możemy jedynie starać się z każdej chwili wydobyć to, co jest w niej najpiękniejszego.

Wiem, kim jestem dzisiaj i co dzisiaj o tym wszystkim myślę. Jeśli jednak spotkam Ciebie, wszystko może się zmienić.

Do zobaczenia…

Ks. Jacek WIOSNA Stryczek

Copyright © 2007-2017