Prawica
Prawica ze swojej natury nawiązuje do tradycji i powinna budować na wartościach. Tym tekstem nie chcę wchodzić w bieżącą politykę, ale raczej skonfrontować pewne poglądy, które wydają się prawicowe, a mają duży wpływ na biznes.
Jeśli bowiem mówimy o tradycji, zawsze rodzi się pytanie: która tradycja. Gdzie sięgamy w przeszłość, kogo chcemy naśladować, do czego nawiązywać. Wydaje się, że dużą cześć naszego życia polityczno-gospodarczego w Polsce dotyka pewien rodzaj tradycji post peerelowskiej. W tamtym okresie zbiegły się w jedno trzy zupełnie obce sobie tradycje: chrześcijaństwo, komunizm i kultura agrarna.
Chrześcijaństwo: powszechnie wiadomo, że Jezus kochał ubogich, a bogaczom kazał przechodzić przez ucho igielne.
Komunizm: Marks wzruszył się losem ubogich (czytaj: klasy robotniczej) i za cierpienia tych ludzi potępił bogatych.
Zaś kultura oparta na rolnictwie, to z konieczności nieustanny konflikt o miedzę. Ponieważ ziemia jest ograniczonym zasobem, jeśli ty masz więcej, to znaczy, że ja mam mniej. Naturalnie więc zazdrość reguluje spory graniczne i nakazuje wewnętrznie potępiać tych, którzy mają więcej. W sumie wyszło niesłychanie wyszukane przekonanie: ludzie bogaci są źli ze swej natury, a zazdrość czy nienawiść do nich jest niemal ewangelicznym czynem.
Rozumiem, ze to właśnie takie poglądy stoją u postaw pewnej nieufności w stosunku do mojej afirmującej ludzi biznesu. I to właśnie ta tradycja sprawia, że politycy wsłuchani w głos wyborców, co jakiś czas mają potrzebę odcinania się od ludzi, którzy więcej zarabiają.
Sam wychowałem się w PRLu i do dzisiaj pamiętam niesamowite znaczenie słów O. Józefa Marii Bocheńskiego OP, który pod koniec lat osiemdziesiątych miał wykład na UJ. Przyjechał ze Szwajcarii (czyli kapitalistycznego kraju), był księdzem i wykładał na uczelni. I mówił bardzo pozytywnie o własności prywatnej. Mój umysł szalał wtedy z zachwytu. Przede wszystkim dlatego, że O. Bocheński uświadomił mi, że chrześcijaństwo, tradycja w którą wierzyłem z całych sił i poświęciłem jej życie, nie oznacza „młotkowego” potępiania ludzi przedsiębiorczych. Raczej ich promuje i docenia.
ks. Jacek WIOSNA Stryczek





