Polityka to nie religia

Religia to dogmaty i przekonanie o jedynej słusznej prawdzie. Martwi mnie to, że dla wielu Polaków polityka stała się wyznaniem wiary. Martwi mnie z dwóch powodów. Starcia „wierzących w politykę” stają się nową wojną religijną. Drugi aspekt może być jeszcze ważniejszy. „Dogmaty” polityczne, jedynie słuszni politycy – to oczywiście ułuda. Każdy ma wady i każde rozwiązanie ma plusy i minusy. Dystans jest potrzebny po to, aby nie podejmować błędnych decyzji i nie wpaść w tarapaty. Mówiąc prosto i bezpośrednio – niezależnie od opcji i koncepcji politycznych, wciąż napotykam ludzi, którzy przeżywają swoje tragedie i kryzysy. Jednym jest akurat lepiej, ale innym gorzej. Problemy nie znikają. Zawsze trzeba się pilnować, by nie przegrać swojego życia.

Rozumiem, ze wybory mają wpływ na reguły gry. Ostatecznie jednak każdy sam musi grać i jest odpowiedzialny za swoje życie. To proste sformułowanie jest dla mnie kluczowe, zwłaszcza w dobie „wiary” w politykę. Widzę, jak wielu ludzi „wierzy”, że politycy zmienią ich życie. Słyszę, jak wiele osób ma pretensje do polityków o to, że nie zmienili ich życia. Chyba tego nie rozumiem. A może rozumiem: w mediach jest tak dużo polityków, że można uwierzyć, ze są „panami życia i śmierci”. Są wszędzie. Mówią o wszystkim. Na wszystko mają cudowne rozwiązanie. W praktyce jednak mają wpływ jedynie na reguły gry.

Biznes lubi jasne reguły gry. Politycy lubią „magiczną atmosferę”, w której oni stają się cudotwórcami. Dlatego utajniają reguły, komplikują i w splendorze „mocy z wysoka” sprawują władzę. Ja wolę jasne reguły gry, mało polityki i polityków. Uwielbiam sam radzić sobie w życiu.

ks. Jacek WIOSNA Stryczek

Copyright © 2007-2012  •  Wykonanie: INVENTOR Multimedia