Pani Krystyna

Mieszkają obok nas, chodzą tymi samymi ulicami, może to ich głosy słyszałeś wczoraj za ścianą. Są „potrzebujący”: Ciebie, mnie, kogoś, czegoś. Choć pewnie gdyby mogli wybierać, sami woleliby być potrzebni. Poznaj jedną z ich historii.

Pani Krystyna – miła, uśmiechnięta. Jej niewielkie mieszkanie jest schludne i czyste, chociaż sprzęty wyglądają na bardzo stare. Rzeczywiście – potwierdza – od trzydziestu lat nic się tu nie zmieniło. Bo też w sumie od tych trzydziestu lat nie stać jej na remont. Mieszka sama, więc pytam, jak sobie radzi. Opowiada o zasiłku dla bezrobotnych, poszukiwaniu pracy i kursach, na które skierował ją urząd.

– A więc jakoś daje sobie pani radę?
– Tak – odpowiada, – choć to bardzo męczące. Właściwie to nie czuję się najlepiej. Parę tygodni temu stanęło mi serce i byłam reanimowana. Ale za pół roku przejdę na emeryturę, to już będzie łatwiej.
– Będzie pani dostawać więcej pieniędzy? – domyślam się.
– Nie, pieniędzy dalej będzie mało. Ale przynajmniej będą pewne, a ja będę spokojniejsza – wyjaśnia.

Pytam, czego potrzebuje. Waha się przez moment. – Ja to tak nie lubię prosić – mówi zawstydzona. Dopiero po dłuższej chwili nieśmiało wspomina o kuchence.

– Nie działa?
– Jeszcze trochę działa, ale palniki czasem się zacinają i nie chcą się włączyć. No i trochę przepuszczają gaz…
– Gaz się ulatnia? Przecież to niebezpieczne!
– Tak, ale powiedzieli mi, że mam nieszczelne okna, więc nic mi się nie stanie – odpowiada pani Krystyna, wciąż z tym samym niezmąconym spokojem. I jakby trochę przepraszająco, że zajmuje innym czas swoimi problemami.
Copyright © 2007-2017