Kto to jest wolontariusz
Nasze zaangażowanie w SZLACHETNĄ PACZKĘ DLA POWODZIAN, oprócz całego dobra, które się dokonało, miało też inną, pouczającą i dość zaskakującą stronę. Z jednej strony udało się nam przekazać pomoc o wartości ponad 400 tys. zł i wysłać wielu wolontariuszy w teren. Równocześnie mieliśmy też wiele dość zakasujących sytuacji...
Co bowiem można powiedzieć, jeśli ktoś w darach przynosi stare, mocno znoszone i brudne rzeczy. Rozumiem, powinniśmy uważać, że liczy się każdy gest dobroci. Próbuje więc wyobrazić sobie dalszy los tych ubrań. Dostają je powodzianie. Muszą je najpierw wyprać. Ale gdzie? W wodzie, która ich zalała? Przecież największe straty to właśnie sprzęty AGD, więc również pralki. A dalej: czy to ubranie będzie pasowało? Jeśli ofiarodawca uznał, że dla niego to już nie jest odpowiedni strój, jak będzie czuł się w tym ubraniu powodzianin?
A może inny scenariusz: wolontariusze zabierają ubrania. Nie mogą w takim stanie ich przekazać. Powinni je wyprać. Potem wysuszyć i wyprasować. Na końcu jakimś cudem dobrać odpowiednie ubrania do osoby pokrzywdzonej. Odpowiednie, to znaczy takie, które nie będą poniżały ludzi, którzy przed powodzią przecież musieli mieć dobre ubrania. A prócz tego wolontariusze te ubrania, które do niczego się nie nadają muszą odrzucić i gdzieś się ich pozbyć. Więc zastanawiam się: kim są ci wolontariusze, którzy mają na to czas? Czy wolontariusze to ludzie, którzy w przeciwieństwie do wielu zapracowanych ofiarodawców tylko czekali na powódź, by się poświęcić? A na co dzień nic nie robią, nie mają zajęć, nie studiują, nie pracują? A skąd mają wziąć środki na pranie, prasowanie? Z jakich pieniędzy zapłacą za wywóz ubrań, które nadają się na śmietnik? To wszystko wygląda na pytania, na które większość ludzi nie szuka odpowiedzi. Kim są ci tajemniczy wolontariusze, którzy jak krasnoludki robią to, o czym innym nawet się nie śniło.
Spieszę wyjaśnić. Wolontariuszami najczęściej zostają ludzie już wcześniej zajęci i aktywni. To ludzie, którzy cenią swój czas i dlatego chcą go wykorzystać dobrze.
W każdej takiej sytuacji, gdy słyszą, że ofiarodawca w domyśle liczy na krasnoludki, pytam: a może to Pan, Pani – dokończy to, co dobrze się zaczęło. Zwykle słyszę obrażoną ciszę. Lub proste: nie mam czasu. A kto ma mieć czas na to, aby gest dobrej woli zamienić na mądrą pomoc? Kim są Ci tajemniczy wolontariusze? Ja myślę, że to mądre dobro ukryte jest w każdym z nas.
Ks. Jacek WIOSNA Stryczek
Ps. Odwagi do napisanie tego tekstu dodały mi telewizyjne wypowiedzi przedstawicieli wszystkich dużych organizacji, w których proszono, aby nie przynosić ubrań w ramach pomocy powodzianom. Bezskutecznie. A nam przecież chodzi o mądrą pomoc.
Możesz pomóc WIOŚNIE - zobacz, jak to zrobić! Każde wsparcie ma dla nas znaczenie, bo pozwala nam organizować mądrą pomoc. Z Tobą uda nam się zrobić jeszcze więcej!
<< powrót do strony głównej
Co bowiem można powiedzieć, jeśli ktoś w darach przynosi stare, mocno znoszone i brudne rzeczy. Rozumiem, powinniśmy uważać, że liczy się każdy gest dobroci. Próbuje więc wyobrazić sobie dalszy los tych ubrań. Dostają je powodzianie. Muszą je najpierw wyprać. Ale gdzie? W wodzie, która ich zalała? Przecież największe straty to właśnie sprzęty AGD, więc również pralki. A dalej: czy to ubranie będzie pasowało? Jeśli ofiarodawca uznał, że dla niego to już nie jest odpowiedni strój, jak będzie czuł się w tym ubraniu powodzianin?
A może inny scenariusz: wolontariusze zabierają ubrania. Nie mogą w takim stanie ich przekazać. Powinni je wyprać. Potem wysuszyć i wyprasować. Na końcu jakimś cudem dobrać odpowiednie ubrania do osoby pokrzywdzonej. Odpowiednie, to znaczy takie, które nie będą poniżały ludzi, którzy przed powodzią przecież musieli mieć dobre ubrania. A prócz tego wolontariusze te ubrania, które do niczego się nie nadają muszą odrzucić i gdzieś się ich pozbyć. Więc zastanawiam się: kim są ci wolontariusze, którzy mają na to czas? Czy wolontariusze to ludzie, którzy w przeciwieństwie do wielu zapracowanych ofiarodawców tylko czekali na powódź, by się poświęcić? A na co dzień nic nie robią, nie mają zajęć, nie studiują, nie pracują? A skąd mają wziąć środki na pranie, prasowanie? Z jakich pieniędzy zapłacą za wywóz ubrań, które nadają się na śmietnik? To wszystko wygląda na pytania, na które większość ludzi nie szuka odpowiedzi. Kim są ci tajemniczy wolontariusze, którzy jak krasnoludki robią to, o czym innym nawet się nie śniło.
Spieszę wyjaśnić. Wolontariuszami najczęściej zostają ludzie już wcześniej zajęci i aktywni. To ludzie, którzy cenią swój czas i dlatego chcą go wykorzystać dobrze.
W każdej takiej sytuacji, gdy słyszą, że ofiarodawca w domyśle liczy na krasnoludki, pytam: a może to Pan, Pani – dokończy to, co dobrze się zaczęło. Zwykle słyszę obrażoną ciszę. Lub proste: nie mam czasu. A kto ma mieć czas na to, aby gest dobrej woli zamienić na mądrą pomoc? Kim są Ci tajemniczy wolontariusze? Ja myślę, że to mądre dobro ukryte jest w każdym z nas.
Ks. Jacek WIOSNA Stryczek
Ps. Odwagi do napisanie tego tekstu dodały mi telewizyjne wypowiedzi przedstawicieli wszystkich dużych organizacji, w których proszono, aby nie przynosić ubrań w ramach pomocy powodzianom. Bezskutecznie. A nam przecież chodzi o mądrą pomoc.
Możesz pomóc WIOŚNIE - zobacz, jak to zrobić! Każde wsparcie ma dla nas znaczenie, bo pozwala nam organizować mądrą pomoc. Z Tobą uda nam się zrobić jeszcze więcej!
<< powrót do strony głównej





