Nie dałam za wygraną
Gdy po raz pierwszy spotkałam Mateusza - ponad rok temu - był dzieckiem bardzo wycofanym i pełnym niepokoju. Na każde nasze spotkanie przychodził z mamą; wyłaniał się zza niej dopiero, gdy go zawołałam. Każda nasza lekcja przebiegała według jednakowego schematu: Mateusz opierał się nieruchomo na ławce, a ja próbowałam go przekonać, że czytanie jest niezbędną umiejętnością. Zdarzało się, że przez 40 minut siedzieliśmy w milczeniu, nie dotykając nawet zeszytów.
Nie dałam jednak za wygraną: cierpliwie towarzyszyłam Mateuszowi aż do zakończenia roku szkolnego. Po wakacjach zobaczyliśmy się ponownie. Wybiegł mi na spotkanie wesoły, roześmiany chłopiec. Co więcej – z entuzjazmem rozwiązywał każde podsunięte mu zadanie. Co tydzień dowiadywałam się o kolejnej pochwale z angielskiego, który - jak mi się wcześniej wydawało - stanowił dla niego barierę nie do pokonania.
Dziś Mateusz wita mnie zawsze z uśmiechem. Dzieląc się swoimi osiągnięciami, dumnie recytuje kolejno poznane słowa z Vocabulary. Nasze zajęcia są prawdziwą przyjemnością – dla niego i dla mnie.
Magdalena, UJ, V rok psychologii, wolontariuszka Akademii Przyszłości WIOSNA




















