Coś, co ogrzało całą Polskę
Minął finałowy weekend SZLACHETNEJ PACZKI. Pomoc dotarła do niemal 7000 rodzin w całej Polsce. Rękami i sercami blisko 4000 wolontariuszy po całym kraju zostały rozwiezione paczki. Dziesiątki tysięcy ludzi przygotowywało je z myślą o konkretnych osobach, wkładając w nie swoje serca. To ogromne liczby, a za każdą z nich kryje się niepowtarzalna historia.
- Wojtek, zobacz jest nawet klej! – krzyczała do swojego brata 7-letnia Madzia, otwierając kolejną paczkę, a w drugiej rączce mocno ściskając wielką kolorową lalę, o jakiej nawet nie marzyła. Dla Wojtka były piękne zimowe buty: takie mają tylko niektórzy z jego kolegów z klasy, a teraz on takie ma. – Nareszcie będzie mi ciepło w nogi – cieszył się.
Pani Maria tylko stała i trzymała się za głowę, powtarzając: – Nie wierzę… Tyle dobra… Nie mogę w to uwierzyć… I przełykała łzy, podczas, gdy jej córka ze swoim synkiem, 2,5-rocznym Damiankiem rozpakowywali kolejne paczki i paczuszki. – Pieluchy, i to ile! Jestem najszczęśliwsza na świecie – mówiła Agnieszka, a Damianek przytulał wszystkie swoje nowe samochodziki.
– Słuchajcie, jadą trzy samochody paczek! – to wolontariuszka Teresa w jednym z krakowskich magazynów odebrała właśnie telefon od darczyńcy, nie mogąc w to uwierzyć szybko ubierała kurtkę i szalik, by wybiec na spotkanie tym niesamowitym ludziom.
Iza, po dostarczeniu paczki swojej rodzinie popłakała się w windzie. – Bo to było takie piękne! Tyle ślicznych rzeczy, dla wszystkich… A we wtorek przyjedzie jeszcze lodówka!
– Mamo, ile za to wszystko zapłaciłaś? – pytał 10-letni Marcinek, gdy do jego domu przyjechało 14 paczek. – Nic, kochanie.. Nic! – mówiła Pani Bożena, a jej oczy, wielkie od niedowierzania, patrzyły na ten cały cud, nie mogąc go ogarnąć. Siostra Marcinka, Ania, dostała wielki domek dla lalek. To prezent od córeczki darczyńcy, która słysząc historie nieznanej sobie dziewczynki, pomyślała, że jej bardziej się ten domek przyda.
Pan Tomek od poniedziałku poszedł na kurs na operatora wózka widłowego. Dzięki PACZCE. Darczyńca, który przygotowywał prezent dla jego rodziny wyszukał promocyjną ofertę kursu. Szybki telefon do wolontariusza i Pan Tomek już w piątek zrobił niezbędne do rozpoczęcia kursu badania.
Pan Zbigniew też dostał prezent – pracę. Bezskutecznie szukał zatrudnienia od wieli miesięcy. Teraz będzie mógł utrzymać rodzinę. Teraz wszystko się odmieni.
– Proszek do prania! A wczoraj jeszcze pożyczałam od sąsiadki – to Pani Magda. Sama wychowuje czwórkę dzieci, pracując na nocne zmiany jako pani sprzątająca w jednym z marketów. Gdy dowiedziała się, że pościel, którą dostała była szyta specjalnie dla niej, usiadła, nie mogąc wydobyć z siebie słowa. – Ale jak to? To za dużo… Ja nie jestem na to przygotowana. A co ja mogę dać?
Takich historii jest wiele więcej. Za każdym z blisko 7000 spotkań wolontariusza z rodziną i wolontariusza z darczyńcą kryje się taka historia. Ten ogrom szczęścia, radości i dzielenia się dobrem to coś, co w mroźny grudniowy weekend ogrzało całą Polskę.
Pomóż nam zorganizować kolejną edycje SZLACHETNEJ PACZKI i przekazać jeszcze więcej skutecznej pomocy najbardziej potrzebującym - dokonaj wpłaty!
- Wojtek, zobacz jest nawet klej! – krzyczała do swojego brata 7-letnia Madzia, otwierając kolejną paczkę, a w drugiej rączce mocno ściskając wielką kolorową lalę, o jakiej nawet nie marzyła. Dla Wojtka były piękne zimowe buty: takie mają tylko niektórzy z jego kolegów z klasy, a teraz on takie ma. – Nareszcie będzie mi ciepło w nogi – cieszył się.
Pani Maria tylko stała i trzymała się za głowę, powtarzając: – Nie wierzę… Tyle dobra… Nie mogę w to uwierzyć… I przełykała łzy, podczas, gdy jej córka ze swoim synkiem, 2,5-rocznym Damiankiem rozpakowywali kolejne paczki i paczuszki. – Pieluchy, i to ile! Jestem najszczęśliwsza na świecie – mówiła Agnieszka, a Damianek przytulał wszystkie swoje nowe samochodziki.

– Słuchajcie, jadą trzy samochody paczek! – to wolontariuszka Teresa w jednym z krakowskich magazynów odebrała właśnie telefon od darczyńcy, nie mogąc w to uwierzyć szybko ubierała kurtkę i szalik, by wybiec na spotkanie tym niesamowitym ludziom.
Iza, po dostarczeniu paczki swojej rodzinie popłakała się w windzie. – Bo to było takie piękne! Tyle ślicznych rzeczy, dla wszystkich… A we wtorek przyjedzie jeszcze lodówka!
– Mamo, ile za to wszystko zapłaciłaś? – pytał 10-letni Marcinek, gdy do jego domu przyjechało 14 paczek. – Nic, kochanie.. Nic! – mówiła Pani Bożena, a jej oczy, wielkie od niedowierzania, patrzyły na ten cały cud, nie mogąc go ogarnąć. Siostra Marcinka, Ania, dostała wielki domek dla lalek. To prezent od córeczki darczyńcy, która słysząc historie nieznanej sobie dziewczynki, pomyślała, że jej bardziej się ten domek przyda.
Pan Tomek od poniedziałku poszedł na kurs na operatora wózka widłowego. Dzięki PACZCE. Darczyńca, który przygotowywał prezent dla jego rodziny wyszukał promocyjną ofertę kursu. Szybki telefon do wolontariusza i Pan Tomek już w piątek zrobił niezbędne do rozpoczęcia kursu badania.
Pan Zbigniew też dostał prezent – pracę. Bezskutecznie szukał zatrudnienia od wieli miesięcy. Teraz będzie mógł utrzymać rodzinę. Teraz wszystko się odmieni.
– Proszek do prania! A wczoraj jeszcze pożyczałam od sąsiadki – to Pani Magda. Sama wychowuje czwórkę dzieci, pracując na nocne zmiany jako pani sprzątająca w jednym z marketów. Gdy dowiedziała się, że pościel, którą dostała była szyta specjalnie dla niej, usiadła, nie mogąc wydobyć z siebie słowa. – Ale jak to? To za dużo… Ja nie jestem na to przygotowana. A co ja mogę dać?
Takich historii jest wiele więcej. Za każdym z blisko 7000 spotkań wolontariusza z rodziną i wolontariusza z darczyńcą kryje się taka historia. Ten ogrom szczęścia, radości i dzielenia się dobrem to coś, co w mroźny grudniowy weekend ogrzało całą Polskę.
Pomóż nam zorganizować kolejną edycje SZLACHETNEJ PACZKI i przekazać jeszcze więcej skutecznej pomocy najbardziej potrzebującym - dokonaj wpłaty!





















