Poświęcenie – bo więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu
Pod górkę do szkoły? Czemu nie? Pracuje nie tylko głowa, ale i mięśnie. Głowa i mięśnie mogą zaś pomóc w stworzeniu czegoś naprawdę fajnego. Byle pod górkę.
Przez wiele lat jeździłem ze studentami na obozy wakacyjne w Tatry. Oprócz „radosnego czasu bycia razem na nizinie”, jak łatwo się domyślić, chodziliśmy w góry. Na szlaku jednak nie było już wesoło. Choć zawsze wcześniej pytałem, czy wszyscy czują się na siłach, czy sobie poradzą – bywało tragicznie. Nie potrafiłem poznać, kto jest kim (w sensie górskich możliwości): ani po super butach i kurtach, ani po fachowo przeglądanych mapach, ani po żartach czy opowieściach z przeszłości. Dopiero góry… Stopień nieodpowiedzialności był tak duży, że wprowadziłem zasadę (popularną zresztą wśród wspinaczy): każdy odpowiada za siebie. Dlaczego przygotowani do wędrówki mają być narażani przez lekkoduchów? Od tej pory wciąż widzę potwierdzenia, jak genialnie działa ta zasada. Wystarczy jeden raz, gdy ktoś nieprzygotowany musi sobie poradzić sam. Staje się pokorny. Domyślam się, że w duchu żałuje, że nie ćwiczył i teraz nie ma szans iść z innymi. Ma jedynie więcej czasu na widoki i jedzenie. Wbrew pozorom – od tej pory miałem dużo mniej niebezpiecznych sytuacji w górach. Pieszczochy zostają. Wyprawa zaczyna się przecież w domu, gdy trzeba ćwiczyć mięśnie.
Uważam, że te prawidła zupełnie tak samo sprawdzają się w dobroczynności (podobnie zresztą jak w przyjaźni i miłości). Łatwo jest powiedzieć: „kocham” lub „pomogę”. Zupełnie inaczej wygląda to, gdy okazuje się, ile trzeba wysiłku, by naprawdę pokochać; ile trzeba się namęczyć, by naprawdę pomóc.
Ludzie mówią, że w górach jest fajnie, gdy są widoki. Dla mnie zaś ogromną frajdą jest zdobywanie szczytów. Czasami w deszczu, czasami przy porażająco pięknej pogodzie. Stać mnie na to. Przekroczyłem siebie, pokonałem zmęczenie. Jestem na szczycie. Jestem szczęśliwy. Bo więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu. Nie rozumiem ludzi dolin. No, może w dolinie się ćwiczy. Poświęcenie? Nie wystarczy sama chęć – trzeba jeszcze mieć co poświęcić. Trzeba mieć coś w sobie. To „coś”. To, co – gdy zostawiasz dla siebie – znika, a gdy rozdajesz – wzrasta. MIŁOŚĆ. BO WIĘCEJ SZCZĘŚCIA JEST W DAWANIU ANIŻELI W BRANIU.
powrót



























