Ludzka twarz biznesu


W ostatnich dniach czerwca ponad 830 uczniów AKADEMII PRZYSZŁOŚCI otrzymało specjalne Dyplomy Sukcesu. Być może nigdy by do tego nie doszło, gdyby w ich sukces dwa lata temu nie uwierzyła firma BP w Polsce, stając się partnerem strategicznym programu. O społecznej odpowiedzialności biznesu rozmawiamy z Dorotą Adamską, Dyrektor ds. Komunikacji Korporacyjnej i Zewnętrznej firmy BP w Polsce.

Doroto, jesteś znana z zaangażowania w wiele projektów społecznych, m.in. w Pola Nadziei, Pajacyka czy Wiosenną AKADEMIĘ PRZYSZŁOŚCI. Jakie wartości Twoim zdaniem wnoszą one do profilu korporacji takiej jak BP w Polsce?

Wszystkie projekty – zarówno te wymienione, jak i kilka innych, w które jestem zaangażowana, wynikają z roli, jaką pełnię w ramach struktur BP Polska. Koordynacja projektów społecznych jest wpisana w obowiązki PR managera. Natomiast to, że firma w ogóle podejmuje takie działania, wynika ze strategii, przyjętej wiele lat temu i dotychczas niezmienionej, a wręcz pogłębianej. Jest to strategia angażowania się w akcje społecznie akceptowane i oczekiwane. Myślę, że jeśli tak ogromna organizacja, jaką jest BP, podjęła kiedyś zobowiązanie, że – inwestując w dany region – będzie się również interesować lokalnymi problemami, była to przemyślana decyzja poparta wieloma badaniami. Dla mnie natomiast jest to sposób na pokazanie klientom, partnerom biznesowym i przede wszystkim pracownikom ludzkiej twarzy biznesu. Za nazwą korporacji stoją konkretni ludzie. Wiedząc, że ci ludzie uważają nasze lokalne sprawy za ważne, jesteśmy gotowi lepiej pracować na rzecz tej firmy.

NGO i sektor biznesu z pewnością wiele różni – od celów istnienia aż po sposób funkcjonowania i styl pracy. Pracując w BP i kontaktując się z wieloma przedstawicielami trzeciego sektora, dobrze poznałaś oba te środowiska. Powiedz – czego możemy się od siebie nawzajem nauczyć?

Wbrew pozorom – to nie są tak odrębne światy, jak się wydaje. Potoczny osąd jest taki, że NGO to ludzie idei, oddani całkowicie sprawie, a biznes to czyste zarabianie pieniędzy, często kojarzone z cynizmem. Tymczasem spotkałam w jednym i drugim sektorze ludzi ideowych, oddanych swojej pracy i niestety także tych innych, o których wolałabym nie pamiętać. Zarówno w biznesie, jak i w NGO ważny jest profesjonalizm. Pewnie łatwiej wybaczyć jego brak przy dobrych chęciach właśnie w NGO. W biznesie jest niedopuszczalny, ale na dłuższą metę także i w organizacjach pozarządowych dobre serce nie wystarcza. W jednym i drugim sektorze ważne jest pamiętanie, po co przychodzimy codziennie do pracy; nie może to być wyłącznie miesięczna wypłata. Mój pierwszy szef w BP powiedział mi kiedyś, że jeśli przyjdzie taki poranek, kiedy nie będzie mi się chciało pójść do pracy i powtórzy się to kilka dni z rzędu, to czas zmienić pracę. Wydaje mi się, że w organizacji pozarządowej łatwiej jest na co dzień dotykać właśnie tego sensu przychodzenia do pracy i wysiłku, jaki przez cały dzień w nią wkładamy. Tego uczyłabym ludzi biznesu: zadawania pytań o cel swojej aktywności, stopień ważności poszczególnych działań w dłuższej perspektywie. Od biznesu natomiast zawsze można się nauczyć koncentracji na wynikach, wnikliwej analizy tych wyników i stawiania sobie celów, po czym rozliczania się z tego.

CSR jest w Polsce obecnie postrzegany jako modny rynkowy trend; firmy chętnie używają tego pojęcia, jednak zarówno one, jak i media, są znacznie rzadziej zainteresowane jego praktyczną realizacją. Czy widzisz w naszym kraju realną przestrzeń dla społecznie odpowiedzialnego biznesu?

Rzeczywiście, to modny teraz termin. Pamiętam dokładnie, że kiedy wchodził na nasz rynek, byłam zachwycona pomysłem zaangażowania biznesu w partnerskie projekty z NGO, a nawet instytucjami publicznymi. Tym bardziej, że już dawno to robiliśmy jako BP w Polsce i sądziłam, że jest to po prostu usystematyzowanie nazewnictwa. Tymczasem CSR stał się modnym tematem debat i publikacji, co nie jest złe samo w sobie, jeśli tylko jest podsumowaniem działań albo ich inicjacją. A przede wszystkim trzeba zacząć od zdefiniowania terminu CSR. I na samym wstępie napotykamy problem, bo każdy inaczej to rozumie. Biznes ma bardzo określoną rolę do spełnienia, dostarczenie produktów lub usług potrzebnych innym, którzy gotowi są za nie zapłacić. Do tego trzeba dodać obowiązek przestrzegania prawa, uczciwego traktowania pracowników, wypracowywania zysków i inwestowania w rozwój – tak, aby móc zatrudniać i opłacać coraz więcej pracowników. Czy to już jest społecznie odpowiedzialna firma? Uważam, że tak. Jeżeli właściciele takiej firmy podejmują decyzję o zaangażowaniu się we wspieranie jakiegoś projektu społecznego – to jest to dodatkowy atut. A to pomaga w budowaniu reputacji, tworzy relacje z pracownikami, klientami, kontrahentami – i dlatego wiele firm podejmuje takie działania. Odpowiadając na pytanie – nie tylko widzę taką przestrzeń – ona zawsze była, odkąd istnieje przedsiębiorczość. Dawniej nazywano to po prostu mecenatem, teraz stworzono całą filozofię CSR, ale chodzi o jedno – brak obojętności na to, co się dzieje wokół nas. Kiedyś wielki przedsiębiorca opłacał artystów, budował przytułki, bo taka była potrzeba. Dzisiaj te potrzeby są inne i oczekiwania też się zwiększyły. Jest pewnego rodzaju presja, nazywam to „janosikowaniem”. Skoro masz więcej, musisz to oddać innym. Rzecz w tym, że przymus niczego nie zmieni; ktoś, kto nie widzi potrzeby dzielenia się, znajdzie wyjście, aby tego nie robić. Widzę ogromną rolę mediów w dostrzeganiu tych małych i nikomu nieznanych przedsiębiorców, którzy prowadzą swoje firmy i jeszcze dzielą się zyskami z organizacjami pozarządowymi. Widzę też ich rolę w opisywaniu projektów takich jak prowadzona przez Stowarzyszenie WIOSNA AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI; w pokazywaniu realnych i namacalnych dowodów na to, jak biznes współpracując z NGO wpływa na poprawę życia konkretnych ludzi.

Czy działania CSR podejmowane przez BP na świecie, różnią się od tych realizowanych w Polsce? Czym różni się polski rynek od zagranicznych standardów?

Mamy te same podstawy, ustaloną na poziomie światowym strategię – czyli zgodę na to, że interesują nas problemy konkretnego regionu, gdzie prowadzimy działalność. To jest ważny punkt wyjścia, bo nie trzeba nikomu udowadniać np. tego, że SZLACHETNA PACZKA to dobra akcja, że Pola Nadziei są potrzebne, a Pajacyk to ulubiony partner naszych klientów w programie BP partnerclub itd. Rozpoznajemy potrzeby lokalne, wybieramy partnerów i oceniamy wyniki tej działalności. Wszędzie wygląda to podobnie w świecie BP; centralnie raz do roku wydajemy raport, w którym co roku znajdują się inne przykłady z różnych zakątków globu.

Jak według Ciebie organizacja powinna się przygotować do współpracy z biznesem? Innymi słowy – czego potrzebuje firma, by podjąć współpracę z partnerem takim jak WIOSNA?

Dla każdej firmy, tak jak i dla organizacji pozarządowej, istotna będzie znajomość działalności potencjalnego partnera. Nie można zapominać o przygotowaniu się i znalezieniu wszystkich dostępnych materiałów o firmie, z którą chce się podjąć współpracę. Drugim krokiem jest przedstawienie oferty krótkiej, zwięzłej i uwzględniającej udział każdego z partnerów, a także oczekiwań finansowych. Nie ukrywajmy, że biznes ma tę przewagę, że ma finanse przeznaczone na tak zwany CSR (mówię „tak zwany”, bo wcześniej wyjaśniłam, czym biznes powinien się głównie zajmować, aby być społecznie odpowiedzialnym). Ale organizacja pozarządowa – jeżeli już padła w pytaniu nazwa, niech to będzie WIOSNA – ma sprawdzone, mądre i skuteczne programy oraz mechanizmy do wdrażania ich w życie. Tego, co robią ludzie NGO’s, nie potrafi zrobić żadna firma. Łącząc te dwa światy, realizujemy programy szybciej i lepiej. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że oprócz jednego programu, który wymyślaliśmy razem z Fundacją Partnerstwo dla Środowiska – Czysty Biznes, wszystkie inne to były programy już istniejące, które albo udało nam się wypromować, jak Pajacyka, albo wdrożyć w polskie realia – jak Pola Nadziei.

Rozmawiamy tuż po Magicznej Gali Sukcesów dzieci z AKADEMII PRZYSZŁOŚCI – edukacyjnego programu, w którym dzięki wolontariuszom Stowarzyszenia WIOSNA tylko w tym roku szkolnym 500 dzieci mogło poczuć smak pierwszego sukcesu. Czym dla Ciebie samej jest sukces?

Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to cytat z Tuwima: „Sukces to coś, czego przyjaciele nigdy ci nie wybaczą”. A poważnie – łatwiej to pytanie zadać niż na nie odpowiedzieć. Sama niedawno miałam okazję zadać je potencjalnym stypendystom WSE. Sukces bardziej czujemy niż definiujemy; to osiągnięcie takiego stanu, w którym niezależnie od zewnętrznych okoliczności czuję się wolna. Sukces bywa, nie jest dany raz na zawsze. Chyba tak jak ze szczęściem.

Wiedząc, jak wielki wpływ miało to na uczniów AKADEMII PRZYSZŁOŚCI, życzę, by w Twojej pracy pojawiał się on jak najczęściej!

Rozmawiała Agnieszka Łapińska

Dorota Adamska – Dyrektor ds. Komunikacji Korporacyjnej i Zewnętrznej, BP w Polsce. Od 1996 r. pełni rolę PR Managera w BP w Polsce. Odpowiada za strategie budowy reputacji firmy, a także za przekazywanie informacji na temat jej rozwoju, zmiany marki czy fuzji z innymi firmami, takimi jak Castrol czy Aral, a wcześniej Mobil. Dużą część jej obowiązków stanowią liczne projekty społeczne oraz kontakt z mediami. W latach 1989–1995 pracowała w Parlamencie Ontario w Toronto. Absolwentka Antropologii na Uniwersytecie w Toronto. Wcześniej studiowała Archeologię na Uniwersytecie Jagiellońskim.

<< powrót do strony głównej
Copyright © 2007-2017