Dzieci i roboty w Motoroli
Ewa ma niepozorną sylwetkę i chodząc, trochę się chwieje. Kamila ma 12 lat i woli Ewę od Czesława. Ewa i Czesław to roboty, a Kamila od tygodnia uważa się za początkującą programistkę. Wszystko to za sprawą starszych kolegów z Motoroli, którzy z okazji Dnia Dziecka zaprosili do swego krakowskiego biura dzieci – no i roboty.
Wizytę w Motoroli uczniowie AKADEMII PRZYSZŁOŚCI zaczęli od spotkania z dyrektorem centrum finansowego firmy. Pan dyrektor Paweł Mleczko z wielką chęcią ustępował im po kolei miejsca na swoim szefowskim fotelu. Wiadomo – każde dziecko ma prawo do sukcesu, więc w roli dyrektora radziło sobie śpiewająco. Jednak prawdziwe emocje wzbudziło w nas coś innego niż fotel szefa: bliskie spotkanie pierwszego stopnia z robotami! Specjalnie na Dzień Dziecka pięć niezwykłych okazów tego gatunku sprowadzili do swojego biura pracownicy Motoroli. Po co? By z ich pomocą przeprowadzić jedyny w swoim rodzaju warsztat programistyczny dla dzieci.
Początkowo potraktowaliśmy je z rezerwą – w końcu nie jest to kot ani pies, co z pewnością doceniłby 12-letni Dominik, z zamiłowania – zoolog. Z upływem czasu jednak lody między nami topniały i trudno było uwierzyć, że w metalowych ciałach nie bije całkiem żywe serce. Kamila, której pasją jest taniec, nauczyła nawet swojego humanoida prostej choreografii. W ogóle trzeba uczciwie powiedzieć, że dzieciom i robotom współpraca układała się wprost znakomicie! Niekiedy tylko trudno mi było ocenić, czy więcej zaangażowania w pracę z robotami wkładają uczniowie Wiosennej Akademii, czy reprezentacja gospodarzy – pracowników Motoroli. Chyba po prostu oni też mieli wtedy Dzień Dziecka. Po około dwóch godzinach nasze głębokie wzajemne zrozumienie potwierdził pokonany z sukcesem tor przeszkód, którzy dla dwóch drużyn złożonych z dzieci i robotów wymyślili starsi koledzy. Wygraną teamu Kamili uczciliśmy wspólną pizzą.
Jeszcze tylko dynamiczna partia piłkarzyków (tu triumfy święciła drużyna Dominika), upominki od Agnieszki Podmokły, głównej organizatorki Motorolowych atrakcji i czas na pożegnanie.
Chyba jednak nie na zawsze – w drodze powrotnej Dominik, posiadacz 4 zwierząt i wcześniej zdeklarowany zoolog, zwierzył mi się, że za kilka lat zamierza zostać programistą, a pracy nie wyobraża sobie nigdzie indziej niż właśnie w Motoroli. „A zoologia?” – zapytałam. „Na drugą zmianę” – odpowiedział, patrząc mi poważnie w oczy. Oczywiście – uwierzyłam.
Agnieszka Łapińska
Za tę nową perspektywę w życiu Dominika i solidną porcję radości dla pozostałych dzieci dziękujemy Agnieszce Podmokły oraz Moto-wolontariuszom: Grzegorzowi Wojdyle, Łukaszowi Łebkowi i Mateuszowi Wójcikowi.
Wizytę w Motoroli uczniowie AKADEMII PRZYSZŁOŚCI zaczęli od spotkania z dyrektorem centrum finansowego firmy. Pan dyrektor Paweł Mleczko z wielką chęcią ustępował im po kolei miejsca na swoim szefowskim fotelu. Wiadomo – każde dziecko ma prawo do sukcesu, więc w roli dyrektora radziło sobie śpiewająco. Jednak prawdziwe emocje wzbudziło w nas coś innego niż fotel szefa: bliskie spotkanie pierwszego stopnia z robotami! Specjalnie na Dzień Dziecka pięć niezwykłych okazów tego gatunku sprowadzili do swojego biura pracownicy Motoroli. Po co? By z ich pomocą przeprowadzić jedyny w swoim rodzaju warsztat programistyczny dla dzieci.
Początkowo potraktowaliśmy je z rezerwą – w końcu nie jest to kot ani pies, co z pewnością doceniłby 12-letni Dominik, z zamiłowania – zoolog. Z upływem czasu jednak lody między nami topniały i trudno było uwierzyć, że w metalowych ciałach nie bije całkiem żywe serce. Kamila, której pasją jest taniec, nauczyła nawet swojego humanoida prostej choreografii. W ogóle trzeba uczciwie powiedzieć, że dzieciom i robotom współpraca układała się wprost znakomicie! Niekiedy tylko trudno mi było ocenić, czy więcej zaangażowania w pracę z robotami wkładają uczniowie Wiosennej Akademii, czy reprezentacja gospodarzy – pracowników Motoroli. Chyba po prostu oni też mieli wtedy Dzień Dziecka. Po około dwóch godzinach nasze głębokie wzajemne zrozumienie potwierdził pokonany z sukcesem tor przeszkód, którzy dla dwóch drużyn złożonych z dzieci i robotów wymyślili starsi koledzy. Wygraną teamu Kamili uczciliśmy wspólną pizzą.
Jeszcze tylko dynamiczna partia piłkarzyków (tu triumfy święciła drużyna Dominika), upominki od Agnieszki Podmokły, głównej organizatorki Motorolowych atrakcji i czas na pożegnanie.
Chyba jednak nie na zawsze – w drodze powrotnej Dominik, posiadacz 4 zwierząt i wcześniej zdeklarowany zoolog, zwierzył mi się, że za kilka lat zamierza zostać programistą, a pracy nie wyobraża sobie nigdzie indziej niż właśnie w Motoroli. „A zoologia?” – zapytałam. „Na drugą zmianę” – odpowiedział, patrząc mi poważnie w oczy. Oczywiście – uwierzyłam.
Agnieszka Łapińska
Za tę nową perspektywę w życiu Dominika i solidną porcję radości dla pozostałych dzieci dziękujemy Agnieszce Podmokły oraz Moto-wolontariuszom: Grzegorzowi Wojdyle, Łukaszowi Łebkowi i Mateuszowi Wójcikowi.



































