Jak Patryk został strażakiem
W ciągu najbliższych lat Patryk z Lublina planuje urosnąć jakieś 120 centymetrów. Choć w zasadzie strażacki hełm pasuje na niego już dziś. I hełm, i wzrost są dla Patryka kluczowe, odkąd po wizycie w remizie postanowił zostać strażakiem.
Bycie strażakiem to nie tylko noszenie munduru i jazda czerwonym wozem — to przede wszystkim pomaganie innym. Świetnie to rozumieją podopieczni lubelskiej AKADEMII PRZYSZŁOŚCI, a wśród nich sześcioletni Patryk, który podczas wizyty w siedzibie straży pożarnej wykrzyknął z przejęciem: „A to jest, proszę pani, tak, jakbyśmy wszyscy byli strażakami i mogli innych ratować!”. Patryk trafił w sedno: każdy z nas może być strażakiem, bo każdy może pomagać innym!
25 kwietnia uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 46 z Lublina razem ze swoimi tutorami z AKADEMII PRZYSZŁOŚCI odwiedzili remizę strażacką. Przy tej okazji mogli od podszewki poznać pracę dzielnych strażaków.
Panowie strażacy z serdeczną gościnnością odkrywali przed ciekawymi ich pracy dzieciakami arkana swojego zawodu. One z kolei nie omieszkały skorzystać z tej wyjątkowej sposobności, by usiąść za kierownicą różnego rodzaju wozów strażackich, przebrać się w mundury dzielnych ratowników czy chwycić w ręce prawdziwy wysokociśnieniowy wąż pożarniczy. Mając do dyspozycji takie rekwizyty, każdy mógł się poczuć jak prawdziwy strażak!
Dzieci z właściwą sobie uwagą i zaciekawieniem obserwowały wszystkie sprzęty służące do pomocy w razie pożaru i, jak zwykle, były bardzo dociekliwe. Patryka ciekawiło wszystko, co wiąże się z codzienną pracą „panów od pomagania innym”. Jego kolega Marek (12 lat) chciał koniecznie wiedzieć, „czy w tej butli to jest jakaś specjalna mieszanka gazów?”. A pierwszoklasistka Julia wydobyła kobiecy aspekt sprawy, pytając: „Do czego służy to srebrne na drabinie?”. Najbardziej podobała nam się empatyczna postawa 9-letniego Mateusza, który z wyraźną troską zwrócił się do bohaterskiego ratownika słowami: „A po co panu takie ciężkie buty?”.Pytaniom dzieci nie było końca! Dzielni strażacy nie pozostali im dłużni, sprawdzając wśród swoich gości znajomość numerów telefonów, pod które trzeba dzwonić w razie pożaru. Z dumą możemy powiedzieć, że dzieci zdały ten egzamin znakomicie!
Wizyta w siedzibie straży pożarnej była z pewnością jedną z najbardziej ekscytujących wycieczek, które w tym roku odbyli podopieczni lubelskiej Akademii. Przez całą drogę powrotną dzieci emocjonowały się tym, co zobaczyły, pytając, kiedy powtórzymy takie wyjście. To pewne tak niezbicie jak długa jest drabina strażacka: tego dnia każde z nich zasypiało, marząc o lśniącym strażackim hełmie.
A my, lubelscy wolontariusze AKADEMII PRZYSZŁOŚCI, wiemy jedno: nasi uczniowie już dzisiaj mają w sobie coś z prawdziwych strażaków: bo dzielnie i z determinacją walczą z różnymi szkolnymi trudnościami.
Zebrała Aleksandra Małysiak
na podstawie relacji Eweliny Gruszeckiej – tutorki z lubelskiej AKADEMII PRZYSZŁOŚCI
<< Powrót



























