Pospolite ruszenie w AKADEMII PRZYSZŁOŚCI - Newsletter 26.V.2009 r.
W ostatni weekend w Krakowie odbył się zjazd regionów AKADEMII.
Mikołaj przesłał mi właśnie SMS-a, że może przenocować w swoim mieszkaniu 4 wolontariuszy…
Ta informacja przesłana na komórkę koordynatorki AKADEMII PRZYSZŁOŚCI zaczęła prawdziwie pospolite ruszenie w AKADEMII PRZYSZŁOŚCI. Bo jak inaczej nazwać życzliwość krakowskich wolontariuszy, prześcigających się w goszczeniu w swych studenckich progach tutorów z pozostałych ośmiu miast? A tak się właśnie działo podczas Zjazdu Regionów AKADEMII PRZYSZŁOŚCI w przedostatni weekend maja.
Arcywiosenna atmosfera zaczęła się dla nas już o poranku w sobotę – od prezentacji poszczególnych regionów. Wolontariusze z Wrocławia zostali wtedy przyrównani do wrocławskich krasnoludków, lubelskie grono – wystawione na sprzedaż w gazecie, kieleckie „migawki” przyjechały w czarnych koszulkach, Sosnowiec przywiózł ze sobą poezję – to tylko niektóre spośród form wzajemnego poznawania się Akademików z całej Polski.
Po prezentacji zespołów wyciszył nas filozoficzny wykład Prezesa WIOSNY o poszukiwaniu szczęścia. A już w chwilę potem żywiołowość tutorów Akademii na nowo obudziło kolejno szkolenie z team builidingu. Zadanie pierwsze: zbuduj separator kulek! Było intensywnie, ale w końcu po wakacjach przyjdzie czas na kolejne zespoły i kolejnych liderów, więc przygotować się warto.
W sobotnie popołudnie z atrakcji czekała nas jeszcze gra miejska przygotowana przez krakowskich wolontariuszy Akademii. Jak się okazało, dla gości była to wprost doskonała okazja, by poznać miasto od podszewki, nawiązując spontanicznie znajomości podczas wykonywania kolejnych zadań, takich jak zmontowanie pociągu z turystów na Wawelu czy autorska improwizacja na temat tańca ludowego o wiele mówiącej nazwie „krakowiak”.
O tym jednak najlepiej opowiedzą sami organizatorzy:
Zjazd Regionów był dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem i muszę przyznać, że jak najbardziej pozytywnym. Sama gra terenowa – no cóż, pojawiały się obawy, żeby nie zmęczyć i nie zniechęcić uczestników, ale okazało się to strzałem w dziesiątkę! Nawet ci najbardziej zmęczeni podróżą wolontariusze po 10 minutach z uśmiechem na twarzy szukali kolejnych punktów i cieszyli się z wykonanych zadań, co z kolei cieszyło NAS! Na koniec, ku naszemu zdziwieniu, zamiast po całym dniu wrażeń padać ze zmęczenia, wszyscy domagali się kontynuacji gry. Nie dość, że udało się nam zintegrować wolontariuszy ze wszystkich regionów, to jeszcze mogli poczuć namiastkę Krakowa w bardzo przystępnej formie, która bardzo przypadła im do gustu. Teraz pozostaje mieć nadzieję na to, że gra była na tyle skuteczna, że wolontariusze będą utrzymywać ze sobą kontakt, co zaowocuje koleją wizytą – tym razem dłuższą!
Iza Witkowska – liderka AP w Krakowie, jedna z organizatorek gry
A czy team building okazał się dla tutorów ciekawym tematem? Na to pytanie odpowiada Rafał Myszka:
Jednym z głównych punktów zjazdowego harmonogramu było szkolenie przeprowadzone przez trenerów – Marka Amrongowicza i Sławka Żabickiego. Prowadzący zaczęli od podzielenia nas na dwie grupy, po czym mogliśmy wszyscy przystąpić do właściwej tematyki dyskusji, którą był „team building". Za pomocą oryginalnych zadań prowadzący zaczął od zaprezentowania nam, jak w sposób prosty i skuteczny zintegrować grupę. Efektem pośrednim była coraz to lepsza atmosfera panująca w gronie uczestników. Jednym z ważniejszych poleceń było skonstruowanie tzw. "separatora kulek", którego postawienie okazało się sprawą dość skomplikowaną. W efekcie przekonaliśmy się, jak ważny jest dobry podział zadań wewnątrz grupy współpracującej nad określoną misją. Pozwoliło to nam wypunktować role w myśl tzw. teorii Belbina. Szkolenie zostało przeprowadzone w sposób jak najbardziej profesjonalny i pożyteczny dla uczestników. Uważam, że każdy z tutorów zdobył dla siebie odpowiednią porcję informacji, związanych z prowadzeniem zespołu czy życiem w grupie ludzi o wspólnych celach i pasjach. Według mnie najlepszą opinią przebytego szkolenia są słowa
jednego z uczestników, który stwierdził, że "w ogóle nie było czuć upływu czasu" (choć spotkanie trwało blisko 4 godziny). Oby więcej takich szkoleń!
W niedzielę przyszedł czas na podsumowania i plany, oraz cieszące nas – organizatorów – pytania „Kiedy następny zjazd?”. A dziś wieczorem w mailu od Doroty Sobieraj, koordynatorki Akademii we Wrocławiu, przeczytałam:
U nas owoce zjazdu już widać – praca wre, bo Dzień Dziecka tuż. Przyszli liderzy poczuli wiatr w żaglach i moje koordynowanie zaczyna zaledwie dzień po zjeździe zmieniać swoją jakość. Na lepsze, rzecz jasna, bo wreszcie mam wsparcie z prawdziwego zdarzenia od ludzi, którzy na dobre złapali ideę WIOSNY :)
Było warto!
Dziękuję Wszystkim, którzy Wspólne Spotkanie naprawdę współtworzyli.
Ania Żaczek
Koordynatorka AKADEMII PRZYSZŁOŚCI
powrót











