Ks. Jacek Stryczek o WIOŚNIE
ks. Jacek Stryczek, prezes Stowarzyszenia WIOSNA dla Lukas Bank
rozmawiała Ewa Deperas
Jestem trochę z krawężnika ulicznego
Z ks. Jackiem Stryczkiem rozmawiamy o biedzie, racjonalnej pomocy, idei społeczeństwa obywatelskiego i happeningach, jako najbardziej efektywnym sposobie na dotarcie do ludzi.
Jak narodził się pomysł na SZLACHETNĄ PACZKĘ?
To właściwie stara historia. Wiele lat temu, jeszcze w czasach moich studiów na AGH w Krakowie, często pomagałem żebrakom. Wręcz miałem taki wewnętrzny przymus, dzielenia się z nimi tym, co miałem. Czasami to były moje studenckie pieniądze, czasami już tylko jedzenie, z którym wyjeżdżałem z domu na tydzień nauki. Kiedyś np. biegnąc na zajęcia, minąłem kogoś proszącego o pomoc. Dopiero po jakimś czasie zdałem sobie z tego sprawę. Miałem starsze wyrzuty sumienia, nie spałem całą noc, winiąc się za swoją obojętność. Jednak po takich doświadczeniach, zacząłem czuć, że w tym wszystkim jest jakiś fałsz: przecież nie pomagałem dlatego, że chciałem, ale raczej pod wewnętrznym przymusem. Na dodatek w kolejnych spotkaniach z żebrakami, odkryłem, że moja pomoc wcale im nie pomaga, ale jedynie utrzymuje w ich stylu życia. Że właściwe oni są zawodowcami, potrafią tak zamanipulować moimi uczuciami, że „muszę” im pomagać. Potem przyszły następne odkrycia: zauważyłem sztuczki, na które nabierają ludzi, powiązania mafijne. Wreszcie przeczytałem, że w Polsce żebrak zarabia na ulicy średnio 200 zł dziennie. Jeśli ktoś raz tyle zarobi, już więcej nie pójdzie do normalnej pracy. Został zdemoralizowany. Poczułem się winny tej demoralizacji i postanowiłem już nigdy więcej nie pomagać w tak nieprzemyślany sposób. Potem było prosto: pomagam, gdy znam, sprawdzam i wiem, że moja pomoc coś może zmienić. Lekarz nie powinien każdemu przepisywać takich samych lekarstw, ale wcześniej zbadać, zdiagnozować pacjenta i dopiero wtedy zaordynować leczenie. Jak w PACZCE. Dobrze wybrana i zdiagnozowana rodzina i przemyślana pomoc.
Czym SZLACHETNA PACZKA odróżnia się od innych akcji charytatywnych?
Lepiej powiedzieć, co dla mnie jest ważne. Ja nie wierzę w dobrą wolę, jako skuteczny sposób na pomaganie. Zbyt często chcemy dobrze, a wychodzi jak zwykle. Dobra wola nie wystarczy, pomoc musi być przemyślana i skuteczna. Ważną rzeczą jest sprawdzenie, jakie przynosi owoce. W polskiej mentalności często sam akt pomagania wystarczy. Najłatwiej dorzucić się do powszechnej zbiórki. Nie wiadomo komu, nie wiadomo jak. Kiedyś próbowaliśmy coś takiego zrobić. Akcja nazywała się PODAJ DALEJ. Chcieliśmy pomóc w przekazywaniu dobrych mebli i sprzętów. Okazało się jednak, że wielu ludzi wykorzystało nas do posprzątania w swoich domach. Przecież chcieli dobrze. Mnie to nie wystarcza. Doświadczenie z żebrakami zmieniło moje podejście do miłości. Chcę pomagać skutecznie.
Czy pomysł ten jest także jednym ze sposobów na budowanie społeczeństwa obywatelskiego? Na czym według Księdza polega ta idea?
Społeczeństwo obywatelskie - wielkie słowa. Kiedyś zacząłem pomagać ludziom. Szybko okazało się, że moje możliwości są ograniczone. Wciąż przychodzili nowi, a ja nawet nie miałem czasu dowiedzieć się, co tych ludzi boli. Poza tym czułem się szczęśliwy, angażując się w życie potrzebujących i pomyślałem sobie, że tym szczęściem trzeba się podzielić, dać też innym takie możliwości. Tak powstała WIOSNA. Stowarzyszenie WIOSNA pośredniczy dobroci. Stwarzamy możliwości, aby ludzie pomagali sobie nawzajem. Proste mechanizmy, przemyślana pomoc. Ostatecznie wierzę w naturalną ludzką dobroć i w to, że najlepiej gdy pomoc jest „twarzą w twarz”. Powinni pomagać sobie sąsiedzi, znajomi itd. Nie bardzo wierzę w skuteczną pomoc ze strony państwa. Pomagają ludzie, a nie instytucje.
Czy na podobnym założeniu opierają się inne pomysły Księdza np. Wiosna Liderów, AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI, czy Kampania na Rzecz Uśmiechu? Proszę je krótko opisać.
WIOSNA LIDERÓW – to nasze zaangażowanie na rzecz ludzi, którzy chcą pomagać innym. Uczymy wolontariuszy nie tylko, jak pomagać, ale też jak to robić skutecznie. Ciekawie wyszła konfrontacja dobrej woli z wynikami akcji!!! Zwykle wolontariusz cieszy się po prostu z tego, że pomaga. A cieszyć należy się z tego, że naprawdę pomógł. Więc i tu nasze pośredniczenie dobroci okazało się skuteczne. Np. przygotowani przez nas liderzy przygotowali wspaniałą akcję MIGAWKI, wspierającą głuchych. Zainteresowani byli zachwyceni.
AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI - to projekt skierowany do dzieci. Każde dziecko (wytypowane przez szkołę, z problemami szkolnymi i niezamożne) otrzymuje wsparcie tutora – wolontariusza, który pracuje z nim indywidualnie. Opracowaliśmy metodę pracy z dzieckiem opartą na podnoszeniu jego własnej wartości. Mamy świetne wyniki indywidualne no i blisko 40 szkół w 10 miastach.
KAMPANIA NA RZECZ UŚMIECHU – to promocja uśmiechu jako formy pierwszego kontaktu. W Polsce zadziwiająco łatwo dajemy sobie przyzwolenie do agresji, przerzucania złych humorów na innych. A przecież pierwszy kontakt często decyduje o wszystkim. Więc pośredniczymy w uśmiechach - w 2008 roku rozdaliśmy 200 tys. naklejek „UŚMIECHNIJ SIĘ”
Czy czuje Ksiądz, że tworząc Stowarzyszenie WIOSNA wypełnił pewną lukę?
Jesteśmy nowatorscy. Początkowo tak nie myślałem, ale tyle razy spotykałem się z agresją i niechęcią ze strony ludzi, że teraz tak myślę. Przykładowo, w Paczce staramy się mówić o konkretnych ludziach i ich biedach. To wiele razy wzbudzało sprzeciw, bo przecież lepiej nie wiedzieć… a tak, to może będę musiał się podzielić. Podobnie z naszymi wymaganiami. Zdarzało się, że darczyńcy oburzali się, że w paczce powinny być rzeczy dobre i przemyślane, a nie tak, jak zwykle (czyli kasza, mąka, ryż i zrzutka z szafy). Lub reakcje wolontariuszy: dlaczego trzeba sprawdzać rodziny, odwiedzać, a na dodatek dostarczać pomoc do domu. To może brzmi dziwnie, ale ludzie angażują się, ale nie aż tak…Myślę więc, że w Polsce jesteśmy nowatorscy…
Czy prowadzenie niestandardowych działań promocyjnych, happeningów to najbardziej skuteczna metoda na dotarcie/ komunikację z grupą docelową, jaką są uczniowie i studenci?
Happening to mój sposób życia. Jestem trochę z krawężnika ulicznego. Poza tym, taki sposób bycia to forma przygotowania do bezpośredniego kontaktu z ludźmi w problemach. Trzeba być spontanicznym, otwartym, bezpośrednim. Wreszcie to siła przekazu – w mediach musi się coś dziać. Ale to nie jest tylko dla ludzi młodych. Nam Polakom brakuje spontaniczności. A miłość z natury jest spontaniczna…
Jakie są najbliższe plany na przyszłość Stowarzyszenia WIOSNA?
Chcielibyśmy stać się bardziej AKADEMIĄ WOLONTARIATU DRUGIEGO STOPNIA. Drugi stopień wolontariatu – to więcej niż dobra wola, to skuteczna pomoc. Mamy metodę, mamy doświadczenie, ludzie chcą pomagać. Często nie wiadomo jak. A przecież można się tego nauczyć. Poza tym WIOSNA czuje się SZLACHETNA. Od naszych wolontariuszy i darczyńców wymagamy dużo – na granicy szlachetności. Chcemy promować postawę szlachetności, nawet do niej wychowywać.




















