WIOSNA uszlachetnia - NEWSLETTER 30.I.2009
Było chłodno, ale dla ludzi z PACZKI to przecież żadna przeszkoda. W ostatni weekend do Krakowa na spotkanie podsumowujące VIII edycję SZLACHETNEJ PACZKI przyjechali regionalni koordynatorzy akcji, którzy zarządzali akcją w swoich województwach. Pierwsza do Krakowa dotarła „Ewe” – czyli Ewelina ze Szczecina. W piątkowy wieczór czekałam na nią na dworcu. Potem siedziałyśmy u mnie w kuchni, gadając o życiu i ludziach.
Sobota zaczęła się już pracowicie: przygotowanie sali szkoleniowej, jedzenia. Zaczęli się zjeżdżać ludzie. Gdańsk, Warszawa, Opole, Wrocław, Rzeszów, Zielona Góra, Toruń, Iława, Katowice, no i Kraków, bo blisko i nie wypada nie być. Od razu robi się wesoło. Każdy się licytuje, jak długo jechał; najłatwiej mają – wiadomo – ci z najdalszych części Polski. Ktoś chce ciastko, ktoś kanapkę, inny zamawia pizzę, bo będzie potrzebna na później, jeszcze inny szuka czegoś do pisania; ktoś chce dostępu do Internetu, a obok zbiera się grupa, która opowiada ciekawsze zdarzenia z przebiegu akcji u nich w województwie. Zwykła krzątanina codziennego dnia i życia w sobotnie przedpołudnie!
Kiedy spadło już zapotrzebowanie na kawę i kanapki, zaczęliśmy gadać. O mocnych i słabych stronach akcji, o szansach, które widzimy i o tym, co utrudnia jej rozwój. Patrycja, czyli nasza Wiosenna menedżerka od marketingu, na bieżąco wklepywała wnioski w komputer – dzięki temu później łatwiej będzie nimi operować.
Były też Paczkowe historie. Gdzieś w lubuskim chłopcy z zawodówki pomagali w pracy magazynu, przyjmując paczki od darczyńców i rozwożąc je. Dyrektor potem ich chwalił, nauczyciele też, więc jeden z chłopców mówi w końcu tak: „Nikt nigdy nas nie chwalił, zawsze były z nami problemy, a teraz tyle pochwał i tyle dobrych rzeczy wszyscy o nas mówią”. Bardzo był zdziwiony. A na przykład w którejś z potrzebujących rodzin do akcji przyłączyła się nastoletnia córka i pracowała potem jako wolontariuszka w sztabie.
Niedziela była krótka, bo niektórych czekała kilkugodzinna podróż powrotna. Po śniadaniu pojawił się ks. Jacek Stryczek – Prezes Stowarzyszenia WIOSNA. Część koordynatorów jeszcze go nie znała, więc spotkanie było tym bardziej oczekiwane. Wynikła z niego godzinna rozmowa o PACZCE, ideałach – czym są i czy w ogóle mają jakiś wpływ na nasze życie?
W końcu przed południem oficjalna część spotkania została zakończona: jeszcze tylko szybko kanapki w rękę i część ludzi pobiegła prosto na dworzec.
Przez te dwa dni dużo było refleksji, wrażeń i pomysłów na przyszłość – odnośnie samej organizacji akcji, ale też promocji czy kontaktów z mediami. Wszystko to zostało omówione i zapisane – teraz my w WIOŚNIE, zastanawiając się nad kształtem kolejnej edycji SZLACHETNEJ PACZKI, opieramy się na tych spostrzeżeniach. Jeśli miałabym w wielkim skrócie podsumować to nasze spotkanie, powiedziałabym, że było ono bardzo konstruktywne i przebiegało w naprawdę świetnej atmosferze. Powoli stajemy się prawdziwą PACZKĄ.
Ula Smuła
Koordynatorka SZLACHETNEJ PACZKI
powrót
Sobota zaczęła się już pracowicie: przygotowanie sali szkoleniowej, jedzenia. Zaczęli się zjeżdżać ludzie. Gdańsk, Warszawa, Opole, Wrocław, Rzeszów, Zielona Góra, Toruń, Iława, Katowice, no i Kraków, bo blisko i nie wypada nie być. Od razu robi się wesoło. Każdy się licytuje, jak długo jechał; najłatwiej mają – wiadomo – ci z najdalszych części Polski. Ktoś chce ciastko, ktoś kanapkę, inny zamawia pizzę, bo będzie potrzebna na później, jeszcze inny szuka czegoś do pisania; ktoś chce dostępu do Internetu, a obok zbiera się grupa, która opowiada ciekawsze zdarzenia z przebiegu akcji u nich w województwie. Zwykła krzątanina codziennego dnia i życia w sobotnie przedpołudnie!
Kiedy spadło już zapotrzebowanie na kawę i kanapki, zaczęliśmy gadać. O mocnych i słabych stronach akcji, o szansach, które widzimy i o tym, co utrudnia jej rozwój. Patrycja, czyli nasza Wiosenna menedżerka od marketingu, na bieżąco wklepywała wnioski w komputer – dzięki temu później łatwiej będzie nimi operować.
Były też Paczkowe historie. Gdzieś w lubuskim chłopcy z zawodówki pomagali w pracy magazynu, przyjmując paczki od darczyńców i rozwożąc je. Dyrektor potem ich chwalił, nauczyciele też, więc jeden z chłopców mówi w końcu tak: „Nikt nigdy nas nie chwalił, zawsze były z nami problemy, a teraz tyle pochwał i tyle dobrych rzeczy wszyscy o nas mówią”. Bardzo był zdziwiony. A na przykład w którejś z potrzebujących rodzin do akcji przyłączyła się nastoletnia córka i pracowała potem jako wolontariuszka w sztabie.
Niedziela była krótka, bo niektórych czekała kilkugodzinna podróż powrotna. Po śniadaniu pojawił się ks. Jacek Stryczek – Prezes Stowarzyszenia WIOSNA. Część koordynatorów jeszcze go nie znała, więc spotkanie było tym bardziej oczekiwane. Wynikła z niego godzinna rozmowa o PACZCE, ideałach – czym są i czy w ogóle mają jakiś wpływ na nasze życie?
W końcu przed południem oficjalna część spotkania została zakończona: jeszcze tylko szybko kanapki w rękę i część ludzi pobiegła prosto na dworzec.
Przez te dwa dni dużo było refleksji, wrażeń i pomysłów na przyszłość – odnośnie samej organizacji akcji, ale też promocji czy kontaktów z mediami. Wszystko to zostało omówione i zapisane – teraz my w WIOŚNIE, zastanawiając się nad kształtem kolejnej edycji SZLACHETNEJ PACZKI, opieramy się na tych spostrzeżeniach. Jeśli miałabym w wielkim skrócie podsumować to nasze spotkanie, powiedziałabym, że było ono bardzo konstruktywne i przebiegało w naprawdę świetnej atmosferze. Powoli stajemy się prawdziwą PACZKĄ.
Ula Smuła
Koordynatorka SZLACHETNEJ PACZKI
powrót



























