Dziadek Mróz z PACZKĄ w Rosjii
„Dziadek Mróz przyłączył się do akcji SZLACHETNA PACZKA i w tym roku wyjątkowo wcześnie zaczął odwiedzać rosyjskie dzieci” – tak brzmi treść spowitego rosyjskim mrozem telegramu, który tydzień temu przyszedł do naszego biura prosto z Moskwy.
Wtajemniczeni twierdzą, że w ramach akcji SZLACHETNA PACZKA Dziadek Mróz zaczął współpracować ze Świętym Mikołajem. Najpierw między dwoma staruszkami trwały negocjacje odnośnie terminu wizyt w domach obdarowanych, bo – jak powszechnie wiadomo – data katolickiego Bożego Narodzenia wypada kilkanaście dni wcześniej niż prawosławnego. Kompromisowym rozwiązaniem okazała się data finału SZLACHETNEJ PACZKI – 14 grudnia. I tak Dziadek Mróz, ujęty ideą akcji i dobrym sercem rosyjskich darczyńców wyruszył z prezentami kilkanaście dni przed terminem, tworząc piękny, świąteczny, kompromis!
Autorką tego sukcesu jest Ania Łobowa – na co dzień marketingowiec moskiewskiego oddziału Coca – Coli. Ania na swoim koncie ma już niezliczone Wiosenne sukcesy. Nie tylko udało jej się przekonać Dziadka Mroza, by został PACZKOWYM wolontariuszem, ale również namówiła kolegów z firmy do zakupu najnowszej generacji lodówek, pralek i odkurzaczy dla rodzin potrzebujących! Od czasu do czasu pracuje też, jak zdradza, na etacie anioła.
Z Anią rozmawia Joanna Kłosowska.
Aniu, jak to się stało, że włączyłaś się w PACZKĘ?
Studiując na Akademii Ekonomicznej w Krakowie, poznałam księdza Jacka Stryczka. Później wszystko potoczyło się szybko – ksiądz przyjechał do Moskwy i opowiedział o akcjach WIOSNY. PACZKA z miejsca mnie zachwyciła - zwłaszcza jej prosty i skuteczny mechanizm pomocy. Stwierdziłam, że u nas w Rosji też jest dużo rodzin potrzebujących i że ten sposób pomocy również u nas świetnie się sprawdzi. Zaczęłam robić prezentacje na temat PACZKI dla grup młodzieżowych, parafii i na uczelniach. Udało mi się zorganizować grupkę ludzi, z którymi już trzeci rok tworzymy akcję.
Co udało Wam się osiągnąć w ramach tegorocznej edycji SZLACHETNEJ PACZKI?
To już trzeci rok, kiedy PACZKA jest obecna u nas w kraju i z roku na rok podarunków jest coraz więcej. W roku 2006 pomogliśmy 13 rodzinom, rok później już 24, a ramach tegorocznej akcji aż 27 rodzin w Moskwie i Podmoskiewiu otrzymało świąteczne prezenty. Pomimo poważnego kryzysu w naszym kraju, darczyńcy byli naprawdę hojni i wspaniali! Dodatkowo udało nam się podjąć współpracę z Centrum Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych, Fundacją „Podaruj życie", która opiekuje się dziećmi z oddziałów onkologicznych oraz ze Związkiem Rodzin Wielodzietnych. Dla rodziców tych dzieci PACZKOWE prezenty okazały się niesamowitą pomocą materialną, a dla maluchów, które niejednokrotnie straciły już radość życia – szansą na uśmiech.
Jakimi drogami informowałaś w Rosji o PACZCE?
Wysyłałam maile z informacją o akcji do moich znajomych, którzy dalej przekazywali je swoim znajomym – w ten sposób odbywał się Paczkowy „marketing szeptany”. Dodatkowo pozyskaliśmy publikację w moskiewskiej gazecie „Okruga", a kilka portali internetowych zamieściło banery akcji. Były też ogłoszenia na tablicach informacyjnych, no i oczywiście prężnie działała nasza PACZKOWA strona internetowa: http://podaripodarok.org/.
I co, był odzew?
Tak. Pomimo bardzo poważnego kryzysu, z jakim borykamy się w Rosji, udało nam się pozyskać aż 40 darczyńców. Wszyscy byli naprawdę niesamowici! Obdarowane rodziny nie mogły uwierzyć, że ludzie potrafią być tak wspaniali. Kilku darczyńców opłaciło nawet rehabilitację dla niepełnosprawnych dzieci, kupili wózki inwalidzkie. Wszystkie prezenty były pięknie zapakowane. Znalazły się wśród nich: meble, telewizory, komputery, przepiękne zabawki a nawet wymarzone przez dzieci instrumenty muzyczne – gitara, flet, syntezator i wiele innych. Tego wszystkiego nie udałoby się jednak osiągnąć, gdyby nie moi wspaniali wolontariusze. Przy tej okazji chciałabym im wszystkim serdecznie podziękować, a w szczególności: Alekseyowi Weselowskiemu, Elenie Mesczanowoj, Oldze Sczedrinoj, Wiktorowi Pasicznik oraz Kristinie Perednyaowej.
Jakie masz plany na przyszłoroczną edycję rosyjskiej SZLACHETNEJ PACZKI ?
W Moskwie jest dużo grup i organizacji, które działają charytatywnie – opiekują się chorymi dziećmi, osobami starszymi, czy inwalidami., zwłaszcza na uczelniach i przy parafiach prawosławnych. Łącząc siły, możemy więcej. Mam nadzieję, że jeszcze uda się nam jeszcze bardziej zacieśnić i poszerzyć współpracę z nimi i pomóc jeszcze większej ilości rodzin.
Dzięki Twojemu zaangażowaniu i zapałowi Twoich pomocników w ubiegłorocznej edycji rosyjskiej SZLACHETNEJ PACZKI pomoc otrzymało prawie 30 rodzin. Czy możesz opowiedzieć historię którejś z rodzin?
Jedna z rodzin, u której byliśmy z ankietą, to małżeństwo czeczeńskich uchodźców. Zaira i Leci są rodzicami sześciorga dzieci – dwóch córeczek i czterech synów. Najstarsze dziecko spośród mieszkających jeszcze z rodzicami ma 11 lat, najmłodsze – 2 miesiące. W domu naprzeciwko mieszka ich najstarszy syn Hamzat z żoną Marret. Oni również są rodzicami sześciorga pociech. Wszyscy żyją w dramatycznie trudnych warunkach. Obie rodziny przyjechały do Rosji z Groznego. W wyniku wojny w Czeczenii ich domy zostały doszczętnie zniszczone. Obiecano im nowe mieszkania w Groznym, dlatego myśleli, że szybko wrócą do siebie. Niestety – do tej pory mieszkań nie odbudowano. W Rosji nie mogą uzyskać statusu uchodźców z powodu braku zagubionych podczas wojny dokumentów, co powoduje, że ich sytuacja jeszcze bardziej się pogarsza. Sama zawoziłam prezenty do tej rodziny. Byłam w przebraniu anioła, a moja koleżanka – św. Mikołaja. Radość dzieci była naprawdę niesamowita, a ich zaskoczenie ogromne. Widać, że darczyńcy włożyli w prezenty swoje serca… Gdybyście tylko mogli zobaczyć te zabawki i słodycze! ...i wszystkie paczuszki tak ładnie zapakowane, z dołączonymi karteczkami z życzeniami. Tyle dziecięcych marzeń się spełniło: instrumenty muzyczne, misie, motocykle...
Co szczególnie zapamiętałaś?
Najbardziej wzruszające było to, jak dzieci Zairy i Leci w szale radości pobiegły do domu Hamzata, aby podzielić się wspaniałymi prezentami.
Rozmawiała i spisała Joanna Kłosowska
Wtajemniczeni twierdzą, że w ramach akcji SZLACHETNA PACZKA Dziadek Mróz zaczął współpracować ze Świętym Mikołajem. Najpierw między dwoma staruszkami trwały negocjacje odnośnie terminu wizyt w domach obdarowanych, bo – jak powszechnie wiadomo – data katolickiego Bożego Narodzenia wypada kilkanaście dni wcześniej niż prawosławnego. Kompromisowym rozwiązaniem okazała się data finału SZLACHETNEJ PACZKI – 14 grudnia. I tak Dziadek Mróz, ujęty ideą akcji i dobrym sercem rosyjskich darczyńców wyruszył z prezentami kilkanaście dni przed terminem, tworząc piękny, świąteczny, kompromis!
Autorką tego sukcesu jest Ania Łobowa – na co dzień marketingowiec moskiewskiego oddziału Coca – Coli. Ania na swoim koncie ma już niezliczone Wiosenne sukcesy. Nie tylko udało jej się przekonać Dziadka Mroza, by został PACZKOWYM wolontariuszem, ale również namówiła kolegów z firmy do zakupu najnowszej generacji lodówek, pralek i odkurzaczy dla rodzin potrzebujących! Od czasu do czasu pracuje też, jak zdradza, na etacie anioła.
Z Anią rozmawia Joanna Kłosowska.
Aniu, jak to się stało, że włączyłaś się w PACZKĘ?
Studiując na Akademii Ekonomicznej w Krakowie, poznałam księdza Jacka Stryczka. Później wszystko potoczyło się szybko – ksiądz przyjechał do Moskwy i opowiedział o akcjach WIOSNY. PACZKA z miejsca mnie zachwyciła - zwłaszcza jej prosty i skuteczny mechanizm pomocy. Stwierdziłam, że u nas w Rosji też jest dużo rodzin potrzebujących i że ten sposób pomocy również u nas świetnie się sprawdzi. Zaczęłam robić prezentacje na temat PACZKI dla grup młodzieżowych, parafii i na uczelniach. Udało mi się zorganizować grupkę ludzi, z którymi już trzeci rok tworzymy akcję.
Co udało Wam się osiągnąć w ramach tegorocznej edycji SZLACHETNEJ PACZKI?
To już trzeci rok, kiedy PACZKA jest obecna u nas w kraju i z roku na rok podarunków jest coraz więcej. W roku 2006 pomogliśmy 13 rodzinom, rok później już 24, a ramach tegorocznej akcji aż 27 rodzin w Moskwie i Podmoskiewiu otrzymało świąteczne prezenty. Pomimo poważnego kryzysu w naszym kraju, darczyńcy byli naprawdę hojni i wspaniali! Dodatkowo udało nam się podjąć współpracę z Centrum Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych, Fundacją „Podaruj życie", która opiekuje się dziećmi z oddziałów onkologicznych oraz ze Związkiem Rodzin Wielodzietnych. Dla rodziców tych dzieci PACZKOWE prezenty okazały się niesamowitą pomocą materialną, a dla maluchów, które niejednokrotnie straciły już radość życia – szansą na uśmiech.
Jakimi drogami informowałaś w Rosji o PACZCE?
Wysyłałam maile z informacją o akcji do moich znajomych, którzy dalej przekazywali je swoim znajomym – w ten sposób odbywał się Paczkowy „marketing szeptany”. Dodatkowo pozyskaliśmy publikację w moskiewskiej gazecie „Okruga", a kilka portali internetowych zamieściło banery akcji. Były też ogłoszenia na tablicach informacyjnych, no i oczywiście prężnie działała nasza PACZKOWA strona internetowa: http://podaripodarok.org/.
I co, był odzew?
Tak. Pomimo bardzo poważnego kryzysu, z jakim borykamy się w Rosji, udało nam się pozyskać aż 40 darczyńców. Wszyscy byli naprawdę niesamowici! Obdarowane rodziny nie mogły uwierzyć, że ludzie potrafią być tak wspaniali. Kilku darczyńców opłaciło nawet rehabilitację dla niepełnosprawnych dzieci, kupili wózki inwalidzkie. Wszystkie prezenty były pięknie zapakowane. Znalazły się wśród nich: meble, telewizory, komputery, przepiękne zabawki a nawet wymarzone przez dzieci instrumenty muzyczne – gitara, flet, syntezator i wiele innych. Tego wszystkiego nie udałoby się jednak osiągnąć, gdyby nie moi wspaniali wolontariusze. Przy tej okazji chciałabym im wszystkim serdecznie podziękować, a w szczególności: Alekseyowi Weselowskiemu, Elenie Mesczanowoj, Oldze Sczedrinoj, Wiktorowi Pasicznik oraz Kristinie Perednyaowej.
Jakie masz plany na przyszłoroczną edycję rosyjskiej SZLACHETNEJ PACZKI ?
W Moskwie jest dużo grup i organizacji, które działają charytatywnie – opiekują się chorymi dziećmi, osobami starszymi, czy inwalidami., zwłaszcza na uczelniach i przy parafiach prawosławnych. Łącząc siły, możemy więcej. Mam nadzieję, że jeszcze uda się nam jeszcze bardziej zacieśnić i poszerzyć współpracę z nimi i pomóc jeszcze większej ilości rodzin.
Dzięki Twojemu zaangażowaniu i zapałowi Twoich pomocników w ubiegłorocznej edycji rosyjskiej SZLACHETNEJ PACZKI pomoc otrzymało prawie 30 rodzin. Czy możesz opowiedzieć historię którejś z rodzin?
Jedna z rodzin, u której byliśmy z ankietą, to małżeństwo czeczeńskich uchodźców. Zaira i Leci są rodzicami sześciorga dzieci – dwóch córeczek i czterech synów. Najstarsze dziecko spośród mieszkających jeszcze z rodzicami ma 11 lat, najmłodsze – 2 miesiące. W domu naprzeciwko mieszka ich najstarszy syn Hamzat z żoną Marret. Oni również są rodzicami sześciorga pociech. Wszyscy żyją w dramatycznie trudnych warunkach. Obie rodziny przyjechały do Rosji z Groznego. W wyniku wojny w Czeczenii ich domy zostały doszczętnie zniszczone. Obiecano im nowe mieszkania w Groznym, dlatego myśleli, że szybko wrócą do siebie. Niestety – do tej pory mieszkań nie odbudowano. W Rosji nie mogą uzyskać statusu uchodźców z powodu braku zagubionych podczas wojny dokumentów, co powoduje, że ich sytuacja jeszcze bardziej się pogarsza. Sama zawoziłam prezenty do tej rodziny. Byłam w przebraniu anioła, a moja koleżanka – św. Mikołaja. Radość dzieci była naprawdę niesamowita, a ich zaskoczenie ogromne. Widać, że darczyńcy włożyli w prezenty swoje serca… Gdybyście tylko mogli zobaczyć te zabawki i słodycze! ...i wszystkie paczuszki tak ładnie zapakowane, z dołączonymi karteczkami z życzeniami. Tyle dziecięcych marzeń się spełniło: instrumenty muzyczne, misie, motocykle...
Co szczególnie zapamiętałaś?
Najbardziej wzruszające było to, jak dzieci Zairy i Leci w szale radości pobiegły do domu Hamzata, aby podzielić się wspaniałymi prezentami.
Rozmawiała i spisała Joanna Kłosowska



























