U ŹRÓDEŁ BIEDY – SZLACHETNA PACZKA W WIELICZCE - NEWSLETTER 11.XII.2008 r.


Dominika Michałowska – mówiąc krótko: modelowy przykład wolontariuszki SZLACHETNEJ PACZKI. To właśnie za jej sprawą Wieliczka stała się jednym z tych miast, w którym serce PACZKI bije najmocniej. Dominika w akcji jest już siódmy rok, bo – jak mówi – lubi ludzi, a możliwość pomagania innym sprawia jej radość. Prywatnie jest mamą dziewięcioletniej Ani i dziesięcioletniego Pawełka; razem ze swoim mężem Markiem prowadzi własną firmę oraz zajmuje się dziećmi. Jej dom zawsze stoi otworem dla przyjaciół, dlatego ciągle ma gości. Z zawodu jest ceramikiem, w wolnych chwilach maluje na porcelanie, no i… angażuje się w PACZKĘ!

PACZKA PRZYJACIÓŁ

Śmiejemy się w WOŚNIE, że Dominika jest prototypową wolontariuszką SZLACHETNEJ PACZKI. Kiedy przed czterema laty ksiądz Jacek Stryczek – pomysłodawca akcji – zaproponował jej zorganizowanie sztabu PACZKI w Wieliczce, zgodziła się nie bez obaw. Zebranie dziesięciu wolontariuszy, potrzebnych do funkcjonowania sztabu, było dla niej nie lada wyzwaniem. Zaczęła od swoich znajomych, sąsiadów. Nikt nie zawiódł – wszyscy stanęli na wysokości zadania. Moi wolontariusze to ludzie, na których mogę liczyć. Z nimi nie muszę się martwić, że coś pójdzie nie tak. Wiedzą, co i jak mają robić, a praca z nimi jest przyjemnością. Są po prostu niezawodni – mówi Dominika. Po tych kilku latach Paczkowej przygody ekipa wielickich wolontariuszy to już

PACZKA dobrych przyjaciół!


Zanim jeszcze została wolontariuszką PACZKI, już od drugiej edycji akcji Dominika była Paczkowym darczyńcą. Co roku wraz ze swoją rodziną przygotowuje prezenty dla jednej z krakowskich rodzin. Również wszyscy w jej domu są wolontariuszami PACZKI – nie wyłączając psa Tiny, który – jakżeby inaczej – zalicza się do rodziny państwa Michałowskich. Kto wie – może Tina to też Paczkowy prototyp?

W WIELICZCE PACZKA TRWA CAŁY ROK


Zgrana PACZKA wolontariuszy w Wieliczce żyje akcją cały rok! Spotykają się, rozmawiają o tym, co jeszcze można by zrobić w ramach akcji w ich rodzinnym mieście. Adresy potrzebujących rodzin gromadzą przez cały rok, wykorzystując do tego wszystkie nadarzające się okazje. Na początku każdej kolejnej PACZKI robię spotkanie z zespołem, mówię o zmianach, które nastąpiły od poprzedniej edycji. Rozmawiamy o rodzinach, do których mamy dotrzeć i zastanawiamy się, jak pozyskać nowe. 90% wielickich wolontariuszy to nauczyciele i pedagodzy. Bez ich pomocy nie mogłabym zorganizować akcji na taką skalę – mówi Dominika. Ona sama w PACZKĘ zaangażowała się przede wszystkim dlatego, ponieważ lubi ludzi, spotkania z nimi i dużą radość sprawia jej to, że może komuś pomóc. Jednak przed pierwszym ankietowaniem towarzyszyły jej obawy: jak ją przyjmą? Czy w ogóle zechcą z nią rozmawiać? Po pierwszej wizycie była już spokojna. Nigdy nie spotkałam się z niechęcią lub agresją. Idąc do tych ludzi wystarczy ich WYSŁUCHAĆ… Oni sami mówią. Często to pierwszy raz, kiedy ktoś poświęca im czas. Mogą się komuś wyżalić.

U ŹRÓDEŁ BIEDY

Przyglądając się wielickiej historii PACZKI, jak w soczewce można zobaczyć obraz biedy w Polsce. Dominice ta akcja pomogła zrozumieć, skąd się bierze ubóstwo w naszym kraju – a przecież bez wiedzy na ten temat nie można skutecznie pomagać! Opowiada Dominika:

Jednym z powodów biedy w Wieliczce i – jak sądzę – nie tylko u nas, jest fatalny system socjalny w Polsce. Rodziny wielodzietne siłą rzeczy zmuszone są do życia na skraju ubóstwa, nie mając szans na zmianę swojej sytuacji. Z jednej pensji trudno utrzymać czteroosobową rodzinę, a co dopiero, gdy liczy ona siedmiu czy dziesięciu członków. Rodziców nie stać wtedy często na podstawowe produkty żywnościowe, podręczniki do szkoły.

Inną sytuacją, która uruchamia błędne koło biedy, może być choroba lub kalectwo, które najczęściej spada na ludzi nagle. Do takich właśnie rodzin staramy się docierać w pierwszej kolejności. Problem może zobrazuje jedna z historii, którą opowiedziała mi po ankietowaniu nasza wolontariuszka: pani Maria nie pracowała, zajmując się w domu autystycznym dzieckiem. W październiku tego roku, tuż przed PACZKĄ, dowiedzieliśmy się, że jej mąż zachorował na raka krtani. Z dnia na dzień zostali bez środków do życia – mężczyzna był jedynym żywicielem rodziny. Takie historie łamią serce. Oczywiście włączyliśmy ich do akcji.

Organizując PACZKĘ w Wieliczce już tyle lat, zaobserwowałam, że zła sytuacja rodzin wiąże się zazwyczaj z brakiem wykształcenia rodziców. Często osoby te ukończyły tylko szkołę podstawową, nieliczni zawodową. W związku z tym nie mogą znaleźć dobrze płatnego zajęcia, a często nawet – jakiejkolwiek pracy.

Co naprawdę cieszy – to fakt, że około 20% rodzin, które otrzymały PACZKĘ w zeszłym roku i wcześniej, jest w lepszej sytuacji. Dobrym przykładem na to jest historia Agnieszki.

Do Agnieszki udało mi się dotrzeć cztery lata temu. Była studentką ekonomii i mieszkała z mamą. Gdy nagle jej mama zmarła, dziewczyna załamała się i wpadła w depresję. Przez kilka tygodni nie wychodziła z domu, nie jadła, przerwała studia, była wycieńczona. By przeżyć, wyprzedała za grosze meble z mieszkania. Wtedy zainteresowali się nią sąsiedzi. Wezwali lekarza, zaczęli jej pomagać, przynosili jedzenie. Agnieszka trafiła na leczenie do szpitala. Po miesiącu wróciła do domu. Wtedy zaprowadziła mnie do niej jej sąsiadka (obcym nie otwierała), która dowiedziała się, że robimy PACZKĘ. Mieszkanie Agnieszki było kompletnie puste, bez mebli. Na środku stał tylko rozkładany fotel – do spania. Bardzo trudno było z nią rozmawiać, zdobyć jej zaufanie. W ankiecie pomagała mi sąsiadka dziewczyny.

Aga otrzymała wtedy PACZKĘ, za którą była bardzo wdzięczna. W następnym roku znowu ją odwiedziłam. Jej stan psychiczny znacznie się poprawił. Wróciła na studia. Agnieszka otrzymuje rentę w wysokości ok. 500zł – z tych pieniędzy musi przeżyć. Choć nadal jest jej ciężko, dzięki wsparciu i życzliwości, jakie otrzymała, widać, że „zobaczyła światełko w tunelu”.

To tylko jeden, ale bardzo radosny przykład na to, że PACZKA działa, że warto pomagać i że razem możemy tak wiele.
O pomoc w zorganizowaniu wielickiej PACZKI poprosiliśmy miejscowe szkoły. Środowisko nauczycieli w Wieliczce bardzo dobrze zareagowało na akcję. W większości szkół w naszym mieście PACZKA cieszy się dużą popularnością – zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli. Statystycznie wygląda to tak, że jedna szkoła robi paczki dla dwóch rodzin. Jest również jedno przedszkole, które robi PACZKĘ od pierwszej wielickiej edycji. Jesteśmy dumni z naszych przedszkolaków! Sama jestem mamą i moje dzieci również włączam w PACZKOWY wolontariat. Wierzę, że uwrażliwianie ich od małego na problemy społeczne przyniesie dobry owoc.

W Wieliczce z roku na rok coraz więcej osób i instytucji bierze udział W SZLACHETNEJ PACZCE. Dużą pomocą dla mnie jako koordynatorki jest współpraca z Centrum Kultury i Turystyki. Już drugi rok nasi przyjaciele z Centrum udostępniają nam powierzchnie reklamową w mieście i nieodpłatnie plakatują Wieliczkę plakatami PACZKI. W czasie trwania akcji dzięki uprzejmości ojców franciszkanów możemy również korzystać z Auli Jana Pawła II. Ta lokalna pomoc coraz bardziej łączy mieszkańców miasta. Jestem im za wszystko ogromnie wdzięczna.


Dominika Michałowska
Koordynatorka SZLACHETNEJ PACZKI w Wieliczce

SZLACHETNĄ PACZKĘ
w Wieliczce Dominika rozpoczęła w listopadzie 2005 roku. W trakcie pierwszej wielickiej edycji akcji wraz ze swoimi wolontariuszami zorganizowała pomoc dla 29 rodzin ze swojego miasta. W 2007 roku pomogli już 66 rodzinom. W tym roku planują pomóc 70 rodzinom. Trzymamy za nich kciuki!

PACZKĘ w Wieliczce przestudiowała i opisała Joanna Kłosowska

powrót

Copyright © 2007-2010  •  Wykonanie: INVENTOR Multimedia