Cud - NEWSLETTER 4.XII.2008


Środa, mój dyżur w call center w biurze WIOSNY. Odbieram kolejny telefon – dzwoni pani Magda z Sopotu. Jest bardzo przejęta. Mówi, ze właśnie wybrała z bazy rodzinę pani Gosi, która jest w tragicznej sytuacji. Pani Gosia wychowuje sześcioro dzieci, nie pracuje. Mąż alkoholik pastwi się nad całą siódemką. Mieszkają w jednym pokoju, sytuacja finansowa koszmarna, jednak kobieta próbuje walczyć o siebie i dzieci – sprawa rozwodowa jest w toku. Z opisu wynika, że potrzebują dosłownie wszystkiego: od żywności przez łóżka piętrowe (dzieci śpią na podłodze na kurtkach ), wózeczek dla najmłodszej dziewczynki, buty i czapki na zimę dla reszty dzieciaków. Pani Magda jest bardzo podekscytowana możliwością pomocy. Mówi, że sama ma kilkoro dzieci – może przekazać pani Gosi wózki i bardzo dużo praktycznie niezniszczonych ubranek. Pyta mnie, czy rodzina wyraziła zgodę na kontakt z darczyńcą, bo chciałaby osobiście zawieźć im prezenty i dodatkowo zaprosić panią Gosię wraz z dziećmi do siebie do domu na święta. Interesuje się też możliwością całorocznej pomocy. Sprawdzam bazę, okazuje się, że rodzina pani Gosi cudem została włączona do akcji. Mieszkają poza obszarem, na którym działa PACZKA, ale wolontariusze dowiedzieli się o ich beznadziejnej sytuacji. Postanowili, że włączą rodzinę do akcji, a transport ewentualnych PACZEK zrobią na własną rękę. „To chyba cud” – pomyślałam, przekazując pani Magdzie informację o wyrażonej przez panią Gosię zgodzie na kontakt z darczyńcą. Cud – na pewno! Nie pierwszy zresztą i – mam nadzieję – nie ostatni, którego byłam świadkiem na moim dyżurze.

Agnieszka Kłosowska
wolontariuszka PACZKI z biura WIOSNY w Krakowie


powrót
Copyright © 2007-2010  •  Wykonanie: INVENTOR Multimedia