Wywiad z Ula Smułą NEWSLETTER 4.XII.2008
Ula Smuła – koordynatorka SZLACHETNEJ PACZKI, członek i współzałożycielka Stowarzyszenia WIOSNA. Mama trzyletniego Gucia – jako tandem są niepokonani; razem szkolą liderów PACZKI. Ula to kobieta-żywioł – na drugie imię powinna mieć Energia, na trzecie – Witamina. Jest najbardziej kolorową osobą w WIOŚNIE – w rozumieniu dosłownym. Ma około miliona pasji, które (hiper)aktywnie uprawia. Ostatnia z nich to recycling.
Ula, dlaczego według Ciebie PACZKA jest skuteczna?
Ta akcja to maksymalna konkretność. Myślę, że jest to najbardziej realna odpowiedź na palące potrzeby dnia codziennego ubogich rodzin i już wiem, że przynosi skutek. Pamiętam telefon od rodziny, której pomogliśmy w zeszłym roku. Dużo się u nich zmieniło – nie tylko materialnie, ale też mentalnie. Ktoś o nich pomyślał, nie są sami. Ta świadomość przeorganizowała ich spojrzenie na świat.
Jak myślisz, co jest fenomenem PACZKI?
Myślę, że forma kontaktu z potrzebującymi jest tu bardzo intymna. Między wolontariuszem a potrzebującą rodziną nie ma urzędnika. Bezpośredniość tego kontaktu uszlachetnia tą pomoc – w tych warunkach staje się ona szansą na przyjaźń. Moja przyjaciółka przygotowała kiedyś paczkę dla jednej rodziny, a później przerodziło się to w regularną pomoc. Zaprzyjaźniła się z tą rodziną do tego stopnia, ze została matka chrzestną jednego z dzieci. Takich historii PACZKA generuje bardzo wiele.
Co Twoim zdaniem cechuje ludzi, którzy angażują się w PACZKĘ?
Myślę, że ich wspólnym mianownikiem jest to, że po prostu chce im się coś zrobić. Wystarczą ich chęci, narzędzia, które my im dajemy i powstaje fantastyczna akcja. Zaskakują mnie szczególnie osoby w wieku 17-18 lat – ich zaangażowanie i skala, na jaką to się odbywa w ramach PACZKI. To, że chce im się biegać po urzędach, załatwiać, dzwonić… Na co dzień nie zawsze widać, jak wiele młodych osób ma takie mocne ideały. Inna historia: w Warszawie robiliśmy szkolenia dla liderów sztabów. Rodzice biorący udział w akcji przyprowadzili na szkolenie swoje kilkuletnie dzieciaki. To było super! Takie uwrażliwianie dzieci od małego na pewno zaprocentuje w przyszłości. Maluchy obserwują rodziców i w naturalnym procesie naśladowania starszych uczą się reagowania na ludzką krzywdę.
A jak koordynatorka PACZKI wychowuje syna? Gucio był w ubiegłym roku naszym najmłodszym wolontariuszem – co z Twojej pracy przenika do jego trzyletniego świata?
Gucio ma dopiero trzy lata, ale myślę, że to jest dobry moment, żeby zaczynać lekcje wychowania obywatelskiego. On nie wszystko jeszcze tak do końca rozumie, ale gdy na przykład jedziemy tramwajem i stoi jakaś starsza pani, to razem ustępujemy jej miejsca. On pyta mnie wtedy: „Mamo, a czego?” – a ja mu tłumaczę. A w domu Gustaw wie, że butelki po mleku mają swój oddzielny kubełek, bo razem segregujemy śmieci.
Co Tobie samej dało uczestnictwo w PACZCE?
Opisy tych rodzin mnie zmieniły. Coś we mnie pękło i patrzę na świat innymi oczami. Uświadomiłam sobie, jak dużo mam, jak wbrew pozorom moje życie jest proste i jak wiele jest w nim szczęścia. Kiedy słuchasz o tych wszystkich dramatach, jakich ludzie doświadczają, uświadamiasz sobie, jak nieprzewidywalne jest życie. Nagle zapadasz na nowotwór i – pach… Zaczyna się błędne koło. Biedę, która wyrasta z patologii, jestem jeszcze jakoś w stanie racjonalnie objąć. Wiem, że nie będę pić i mogę coś zmienić, ale jak ulegam wypadkowi i ląduję na wózku, to już niewiele mogę. W sumie nie wiem jak to wytłumaczyć… Ale zaczęłam chyba inaczej patrzeć na ludzi. Ostatnio na przykład na inauguracji roku szkolnego dzieci z AKADEMII PRZYSZŁOŚCI widzę chłopca w o dwa numery za dużej marynarce i tak sobie myślę: kurczę, pewnie jego rodziców nie było stać, żeby kupić mu nowy garnitur, ale widać, jak bardzo się starali, żeby ich syn wyglądał schludnie! Takie obrazy mogę zobaczyć dzięki nowej optyce, jaką dała mi PACZKA.
I jeszcze pytanie na koniec: co roku w ramach promocji PACZKI organizowane są happeningi. Skąd taki pomysł?
Happeningi są żywiołowe, spontaniczne, trochę nieprzewidywalne i mają prosty przekaz. Myślę, że wydobywają z ludzi emocje. W dzisiejszych czasach, kiedy mamy wokół siebie tak dużo bodźców, że aż przestajemy na nie reagować – happeningi mają dużą skuteczność. WIOSNA stawia na nowatorskie rozwiązania w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego – myślę, że happeningi są jednym z nich.
Rozmawiała Joanna Kłosowska
powrót




















