ZA BARIERKĄ - NEWSLETTER 02.XII.2008


Podgórze, adres jakich wiele. Drzwi otwiera mi pani Danuta. Ma 70 lat i razem z 48-letnim synem mieszka w tej sypiącej się kamienicy. Mają do dyspozycji jedynie mikroskopijną kuchnię oraz mały pokoik, który dzielą kotarą, by zyskać choć minimum prywatności. Ogrzewanie fundują sobie od święta, dlatego w domu panuje przenikliwy chłód. Oboje żyją ze skromnej emerytury pani Danuty oraz niewielkiego zasiłku syna Zbigniewa. Znaczną część ich dochodów pochłaniają lekarstwa. Mieszkanie – pomimo, że małe – opatrzone jest czynszem o niebotycznej wysokości, którego, niestety, nie są w stanie płacić. W każdej chwili spodziewają się nakazu eksmisji.

Jeszcze osiem lat temu pan Zbyszek był ślusarzem – dobrym fachowcem. Został zwolniony po trzydziestu latach pracy, w wyniku redukcji zatrudnień. Z powodu choroby trzustki i problemów z tarczycą nowej nie może znaleźć. Dostał rentę, ale szybko go jej pozbawiono. To go kompletnie załamało. Niesprawiedliwość – i to, że nie może godnie żyć! – mówi matka pana Zbyszka. Zasiłek w śmiesznej wysokości dodatkowo go upokorzył. Często przechodzi obok banków, przed którymi stoją barierki – piękne, przecież sam je zrobił! Potrafi tak stać i patrzeć na nie godzinami.

Pani Danuta jest mocno schorowana, przeszła rozległy zawał. Kiedy pytam ją o potrzeby, ze wstydem mówi, że dawno nie robiła prania. Proszek? Przecież to luksus! Z jedzeniem też bywa różnie. Czasem dostają „pomoc” z Caritasu: obowiązkowo przeterminowaną mąkę i płatki kukurydziane, do których często nie ma za co dokupić mleka. Kiedy pytam ją o marzenie na święta, chwilę się zastanawia, po czym mówi z uśmiechem na twarzy: „KAKAO. Napić się kakao… To by dopiero były święta!”.

Wychodzę, wracam do mojego świata. To ten za barierką. Tacy jak oni zazwyczaj nie mają tam wstępu – nawet jeśli sami wcześniej zrobili dla nas barierki.

Asia Kłosowska
Pracownik Działu PR i Marketingu Stowarzyszenia WIOSNA


powrót

Copyright © 2007-2010  •  Wykonanie: INVENTOR Multimedia