Prawdziwa bieda - NEWSLETTER 02.XII.2008


Jaka jest prawdziwa bieda? Przyczajona. Zaskakująca dopiero przy otwarciu lodówki, szafy, portfela. Zabija radość. Przynosi z sobą lęk, niepewność, nerwy, stres, depresję, lęk przed proszeniem o pomoc. Poczucie beznadziei, bycia gorszym, obawę przed odtrąceniem przez innych ludzi. Kilka lat temu moja własna rodzina była w bardzo trudnej sytuacji. Większość przyjaciół przestała z nami utrzymywać kontakty. Ojciec stracił pracę, dorabiał na czarno za granicą, mama została sama z niepełnosprawnym bratem i siostrą z gimnazjum. Cierpiała niesamowicie. Nie poszła do opieki społecznej, bo potraktowali ją jak złodziejkę, oszustkę i naciągaczkę. Zbierała puszki po piwie na spacerach z psem, kupowała jedzenie w Tesco, sama nie jadła, mimo że choruje na cukrzycę. Kupowała tańsze leki albo nie zażywała ich wcale, jeśli nie miała pieniędzy. Pomagałam jej, jak mogłam, studiowałam i nie mogłam znaleźć pracy, a szukając pomocy natrafiałam na absurdalne przepisy i ograniczenia. Ale to wszystko dało się przeżyć... Najgorsze było to, że skoro w moim domu było czysto, w kuchni grało radio, pies miał suchą karmę w misce, a mój brat oglądał na video bajki, nikt nie pił, nie wymiotował na klatce, nie było brudnych głośnych dzieci i bałaganu, wszyscy byli wykąpani i ubrani w czyste ubrania – to znaczy, że nie potrzebujemy pomocy. Wielu znajomych moich rodziców do tej pory nie wie, przez co przeszła moja mama i jak trudno było nam wszystkim. Po prostu – nie było widać. Człowiek nie zawsze potrafi powiedzieć, że potrzebuje pomocy. Nie umie o nią prosić. Rezygnuje, bo boi się, że zostanie potraktowany na odczepnego, poniżony. Że będzie musiał prosić i błagać, stracić resztę godności... Czy ty też lubisz być utożsamiany z marginesem społecznym pokazywanym w telewizji? Z czym Ci się kojarzy opieka społeczna? Z pijakami, lumpami, bezdomnymi, samotnymi matkami, ewentualnie z upośledzonymi i starszymi osobami, pozostawionymi samym sobie. I z grzebaniem w życiorysie, sprawdzaniem zarobków, prześwietlaniem, podejrzewaniem o oszustwo...

A przecież nie o to tak naprawdę tutaj chodzi.

Dlatego cieszę się, że jest taka akcja jak SZLACHETNA PACZKA. Frazes? Nie, piszę to z głębi serca. Cieszę się, że mogę wziąć w niej udział i w ten sposób oddać dalej to dobro, którego sama doświadczyłam – ja i moi bliscy. Że mogę być świadkiem cudu – bo przecież spotkanie z drugim człowiekiem jest cudem. Że mogę przekazać dalej światełko, które rozgrzeje czyjeś serce, rozświetli czyjeś smutne oczy. Że będę mogła w jakiś skromny sposób dodać komuś otuchy i przekazać mu najważniejszą prawdę – że dobro powraca. I że zawsze trzeba mieć nadzieję.

powrót


Copyright © 2007-2010  •  Wykonanie: INVENTOR Multimedia