KARDYNAŁ ANKIETUJE RODZINĘ


Na co dzień mieszka w słynnym budynku z oknem papieskim na Franciszkańskiej 3 w Krakowie, jednak dziś opuścił siedzibę Kurii Metropolitalnej, by spotkać się z jedną z potrzebujących rodzin z bazy SZLACHETNEJ PACZKI. Od trzech lat Kardynał Stanisław Dziwisz jest Przyjacielem naszej akcji. W tym roku Honorowy Patron SZLACHETNEJ PACZKI postanowił towarzyszyć w oczekiwaniu na wigilijną pomoc jednej z krakowskich rodzin. Dziś rano razem z wolontariuszami WIOSNY odwiedził mieszkanie pana Leszka z Podgórza – jednej z najbiedniejszych dzielnic w Krakowie.

Jeszcze dziesięć lat temu należeli do tych lepiej sytuowanych. Pan Leszek miał dobrą pracę, sporo zarabiał. Właśnie czekali na swoje pierwsze dziecko, gdy pani Kasia zachorowała. Od tej pory nic już nie było takie jak dawniej. Po narodzinach córeczki pan Leszek musiał zaopiekować się dzieckiem
i żoną – ona nie była w stanie; nigdy później nie wróciła już do pełnej sprawności. W tym czasie stracił pracę. Początkowo bieda oznaczała dla nich systematycznie malejący stan posiadania: zaczęli po kolei sprzedawać – samochód, działkę, droższe sprzęty z domu. Wreszcie stracili też dom. Przenieśli się do wynajmowanego mieszkania na Kozłówku – małego, o powierzchni zaledwie 20 m2. Wkrótce przestało być ich stać nawet na nie – musieli przeprowadzić się na Podgórze, do mieszkania socjalnego w starej, zniszczonej kamienicy. Przez trzy lata mieszkali w dwóch pokojach: okna pozabijane gwoździami, tynk odpadający z sufitu, brak gazu, ubikacji, elektryczność w postaci jednego jedynego kontaktu. Zaczął się głód: pani Kasia zbierała jabłka, z kościoła na Podgórzu dostawali cukier i gotowali kompot – podstawowe pożywienie ich wtedy już czteroosobowej rodziny. Czasami wybierali – czy jedzą dzieci, czy rodzice? Na spacerach omijali sklepy, żeby dziewczynki nie poprosiły o lizaka.

Kaja i Ala – ich córeczki – mają teraz 9 i 6 lat. Obie są bardzo muzykalne, starsza przez rok chodziła do szkoły muzycznej. Opłata za wypożyczanie kontrabasu dla Kai była jednym z pierwszych wydatków, wyeliminowanych z budżetu rodziny. Dziś warunki w mieszkaniu są znacznie lepsze – rodzice z dumą prezentują pokoje, wyremontowane z pomocą proboszcza z podgórskiej parafii. Wszystko jest świeże i odnowione; pani Kasia dokłada wszelkich starań, żeby utrzymać w mieszkaniu porządek. Oboje z mężem nie mogą podjąć pracy – w którymś momencie zaczęły się też problemy ze zdrowiem pana Leszka: stracił nerkę, jest na zasiłku chorobowym, mimo to pracuje dorywczo. Bieda nauczyła ich ostrości widzenia: choć sami mają niewiele, dzielą się jedzeniem ze starszą panią z góry. Kilka lat temu pan Leszek był wolontariuszem akcji SZLACHETNA PACZKA – ankietował potrzebujące rodziny. W którymś momencie to oni znaleźli się w bazie PACZKI. Teraz – tak jak pozostałych 579 rodzin z Krakowa – czekają na pomoc darczyńców.

Kardynał miał się pojawić dopiero o 10.00, ale Kaja i Ala już od rana oczekiwały go w oknie, ubrane w nieskazitelnie białe bluzki. Dwa niewielkie pokoiki dokładnie wysprzątano, dziewczynki pochowały do szuflady wszystkie swoje zabawki – wyjątek Ala zrobiła tylko dla wysłużonej niebieskiej świnki, która jako jedyna miała przywilej uczestnictwa w spotkaniu, przyglądając się wszystkiemu z poziomu kredensu. Wreszcie… to on! Początkowe onieśmielenie szybko stopniało od pełnej ciepła rozmowy. Kardynał słuchał uważnie, sam zadawał pytania, żeby lepiej poznać sytuację rodziny. Po przełamaniu pierwszych lodów dziewczynki wręczyły mu z dumą bożonarodzeniowy witrażyk z kolorowej bibułki. Niecodzienny gość nie pozostał im dłużny: przyniósł ze sobą różańce dla wszystkich, obraz Matki Boskiej, ciepły koc i słodycze dla dzieci. Wychodząc, zatrzymał się na progu: „Teraz wasza kolej – musicie mnie odwiedzić; zobaczyć, jak mieszkam”.

Obiecali.


SZLACHETNA PACZKA 2008 RUSZYŁA - czytaj więcej
Copyright © 2007-2009  •  Wykonanie: INVENTOR Multimedia